piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 17 "To nie będzie łatwy tydzień"



To już dzisiaj, już dzisiaj chłopaki wyjeżdżają z naszego ośrodka. Ciężko jest mi się z nimi rozstawać, ale za tydzień wyjeżdżam z Lilką do Rzeszowa, nie mogę się doczekać. Bartek i Michał zaczynają sezon w Resovii, lepszego scenariusza nie mogłam sobie wymarzyć. Wszyscy namawiają mnie na zrobienie badań w związku z moim ostatnimi omdleniami, jednak znają mnie nie od dziś i wiedzą, że jestem uparta i nie pójdę. 

-Majka, za godzinę chłopaki wyjeżdżają, może pójdziemy do nich na te godzinkę, co? Z tego co wiem to już są spakowani
- zaproponowała Lila
-No jasne, chodźmy - i tak znalazłyśmy się w pokoju Igły
-Cześć chłopaki - powiedziałam z uśmiechem, jednak w środku wcale nie byłam szczęśliwa
-Cześć - odpowiedzieli chórem
-Spakowani? - zapytałam
-Tak, siadajcie - powiedział Piotrek
-Smutno nam że wyjeżdżamy - powiedział Karol
-Nam też jest przykro, bardzo Was polubiłyśmy - odpowiedziała Lilka
-Ale na pewno wrócimy tu za rok - uśmiechnął się Łukasz
-No i wy przecież przeprowadzacie się do Rzeszowa, więc z częścią z nas będziecie się widywać codziennie - przypomniał nam Igła
-Tak Krzysiu, to prawda i bardzo się z tego powody cieszymy - odpowiedziałam mu
-Och nawet nie wiesz jak ja się cieszę, zostaniesz moją przyjaciółką tam w Rzeszowie? Wiesz jakby Bartek dał Ci w kość to komuś musisz się wypłakać - uśmiechnął się Igła, ale dostał poduszką od Bartka i zaczęła się wojna. Bawiliśmy się jak małe dzieci, strasznie będzie mi ich brakować, to znaczy tych których nie będę widywać w Rzeszowie.
-Chłopaki, chyba musimy się zbierać, jest już późno - powiedział Łukasz
-Nieeeeeeeeeeeeeee - jęknęli wszyscy
-Niestety, siła wyższa, chcecie jechać w nocy? - zapytał
-Ehhhh, no dobra, zbieramy się - powiedział smutny Winiar, widząc jego wyraz twarzy zaśmiałam się, za co oberwałam lekko w ramię
Chłopaki zabrali swoje walizki i wyszli z ośrodka, razem z Lilką wyszłyśmy za nimi. Przytuliłyśmy każdego z nich, nie obyło się bez łez z mojej strony
-Mała nie płacz, są telefony, skype, damy rade - pocieszał mnie Wrona
-Dzięki Andrzej - uśmiechnęłam się

Pożegnałam się też z Bartkiem, z nim było mi się najtrudniej rozstać, ale zobaczymy się już za tydzień. Chłopaki odjechali, a ja kompletnie się rozkleiłam, to nie będzie łatwy tydzień

wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 16 "Chryste Panie Majka ocknij się!"


Zaczęłam zastanawiać się nad tym jak teraz będzie wyglądało moje życie, chłopaki za tydzień wyjeżdżają, niestety. Bartek i Michał zaczynają sezon w Resovii, z czego bardzo jestem zadowolona. Kończy się też okres wakacyjny, więc pewnie w gospodarstwie nie będziemy miały klientów, myślałam  tym żeby przeprowadzić się do Rzeszowa, znaleźć tam pracę. Nie rozmawiałam jeszcze o tym z Lilką, boję się jej reakcji, tego czy nie będzie zła, że chce ją zostawić tutaj samą, w sumie mogłabym jej zaproponować żeby przeprowadziła się ze mną, to nie jest zły pomysł. 

-Lilka, myślałaś o tym co będzie dalej? Kiedy skończy się sezon wakacyjny? Kiedy nie będziemy miały gości? - zapytałam, gdy byłyśmy same
-No właśnie, chciałam o tym z Tobą porozmawiać, myślałam o tym, chce pójść do pracy, znalazłam ofertę pracy w Rzeszowie, chce tam zamieszkać. - powiedziała
-Na prawdę? - ucieszyłam się ze wpadła na taki sam pomysł jak ja
-Tak - uśmiechnęła się widząc moją reakcje
-Booże to cudownie! Ja mam takie same plany! Zamieszkajmy razem! - krzyknęłam i przytuliłam przyjaciółkę
-Taaaak - ucieszyła się
-Hahahahahhaha, my to już chyba na zawsze nierozłączne - uśmiechnęłam się do niej
-Mi to nie przeszkadza - odwzajemniła mój gest
-A rozglądałaś się za jakimś mieszkaniem? - zapytałam
-Tak, mam nawet coś na oku, to mieszkanie niedaleko Michała, a z tego co wiem, to Bartek ma zamieszkać w tym samym bloku co Michał, więc... - powiedziała
-Boooże Lilka! Kocham Cię! - dałam jej buziaka w policzek
-Wiem wariatko, wiem - odpowiedziała i wyszła na korytarz, bo usłyszałyśmy jakiś hałas
-Chłopaki co tutaj się dzieję? - zapytałam zaskoczona
-Gramy w hokeja - wyszczerzył się do mnie Igła
-Chcecie dołączyć? - zapytał Wrona
-Andrzeeeeejku... No pewnie! - krzyknęłam, byłam w świetnym humorze, nic nie zepsuje mi tego dnia, no chyba że... Kolejne omdlenie...
-Maajka! Maajka! Chryste Panie Majka ocknij się! - krzyczał ktoś nad moją głową
-Co się stało? - zapytałam oszołomiona
-Znowu zemdlałaś - odpowiedział Bartek - Musisz zrobić badania, to nie jest normalne
-Nic mi nie jest Bartuś, to z przemęczenia, ostatnio zarwałam kilka nocy, to dlatego - uspokajałam go, jednak sama przestraszyłam się nie na żarty, już wcześniej zauważyłam że coś jest nie tak..

środa, 21 maja 2014

Rozdział 15 "Nic mi nie jest"



Nawet nie wiem kiedy minął kolejny tydzień. Chłopaki już nie długo wyjeżdżają. Booooże jak mi ich będzie brakowało! Zdążyłam się już przyzwyczaić do ich obecności, kiedy wyjadą na pewno będzie mi ich brakowało. Mam z nimi świetny kontakt, kto by pomyślałam że moje życie tak się zmieni. Mam Bartka, którego kocham nad życie, wspaniałą przyjaciółkę, lepszego życia nie mogłam sobie wymarzyć. W końcu jestem szczęśliwa, tak długo na to czekałam. Tęsknie za rodzicami, dawno się z nimi nie widziałam, ale przez to wszystko nawet nie mam czasu żeby ich odwiedzić, mama często dzwoni, z tatą też czasami rozmawiam przez telefon, jest zajęty pracą, więc nie zawsze ma czas. Wczoraj spędziłam z Bartkiem cały dzień sam na sam, Lilka została w ośrodku z siatkarzami, obiecała wszystkim się zająć. Cieszę się, że dobrze jej się układa z Michałem, idealnie do siebie pasują, dopełniają się jak nikt inny. Mam nadzieję, że jej szczęście będzie trwało wiecznie, dzięki temu ja też jestem szczęśliwsza. Jest tak jak powinno być, nareszcie. Czasami boję się, że to tylko sen, z którego niedługo się obudzę. Z zamyślenia wyrwała mnie Lilka.

-Maaaaaajka! Maaaaaajka! Gdzie jesteś? Maajka, cholera jasna! Obiad trzeba robić, a ty co? Na trawie się wylegujesz? Też bym tak chciała, ale nie ma tak łatwo, idziemy! Zbieraj się! No już, bez gadania, liczę do trzech! - krzyczała stojąc nade mną.
-Raz! Dwa! Trzy! I co teraz? - zapytał ktoś z wychodząc z domu, tym kimś okazał się Nowakowski
-Piotreeek! Powiedz jej coś! Ona mi nie pozwala wylegiwać się na słońcu, tylko każe iść robić dla Was obiad, no weeeeeeeeź coś jej powiedz - prosiłam Pita
-Majka, no rusz się! - nie odpuszczała Lilka
-Mam pomysł! - krzyknął Nowakowski
-Mów - odpowiedziałam
-Chłopaki pewnie nie będą mieli nic przeciwko temu żebyśmy zamówili pizze - uśmiechnął się Pit
-No w sumie to nie taki głupi pomysł - poparła go moja przyjaciółka
-Taaak, dzięki Ci ! - posłałam mu buziaka
-To ja pójdę i zapytam jaką chcą zjeść - powiedział Piotrek i zniknął w domu

Po chwili usłyszałyśmy dźwięki kłótni, taaaaaak to chłopaki kłócili się o to jaką pizze zamówić, miałyśmy z nich niezły ubaw, po chwili doszli do porozumienia i zadzwoniłam do pizzerii. Pani która mnie obsługiwała trochę zdziwiła się ilością zamówienia, powinna się cieszyć że zarobi. Po obiedzie chłopaki zagrali w kamień-papier-nożyce-kto dłużej w kadrze żeby wylosować osobę która ma posprzątać pudełka. Dalszy dzień minął nam miło i przyjemnie, pograliśmy w siatkówkę, było przy tym mnóstwo śmiechu. Byłam jednak bardzo zmęczona i chciałam odpocząć, źle się poczułam i zemdlałam, chłopaki i Lilka bardzo się wystraszyli, chcieli zawieźć mnie na pogotowie, jednak się nie zgodziłam, przecież to tylko zmęczenie, uspokoiłam ich i poszłam do pokoju, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.




Kochani ! Przepraszam za zwłokę, ale mam problemy z internetem :/
Już w piątek kolejny mecz naszych orzełków :D Oglądamy !

środa, 14 maja 2014

Rozdział 14 "Kocham Cię"



-Idziesz ze mną i Winiarskim na spacer?- zapytała Lilka
-Pewnie, o której? - uśmiechnęłam się
-Za godzinę wychodzimy - odpowiedziała
-To idę się szykować - powiedziałam i wyszłam do łazienki
-Czekamy na Ciebie za godzinę przed wyjściem - krzyknęła

Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, założyłam spodniebluzkę i wyszłam. Na dole czekali już na mnie Winiarski i Lilka. Zdecydowali, że pójdziemy nad rzekę. Lilka z Michałem prawie cały czas milczeli, to do nich nie podobne. Kiedy byliśmy już prawie na miejscu zauważyłam, że nie daleko rzeki coś się pali, zauważyłam też jakąś postać.
-Patrzcie! Tam się coś pali i ktoś tam jest! Lilka? Michał? Gdzie wy jesteście? - rozejrzałam się dookoła, ale nigdzie ich nie było, jak mogli tak szybko pójść?
-Lilka! Michał! - krzyczałam

Postać stojąca w oddali zaczęła się do mnie zbliżać. Wystraszyłam się, chciałam uciekać, ale w ostatniej chwili zauważyłam kim jest tajemnicza postać, to Kurek! Zaraz.. Kurek?! Co on tu robi?!

-Cześć Majka - przywitał się ze mną
-Co ty tu robisz? - zapytałam
-Ja też się cieszę, że Cię widzę - uśmiechnął się - Chodź, przygotowałem dla nas kolacje
-Ale jak to? Gdzie jest Lilka i Michał? - zapytałam

-Poprosiłem ich żeby jakoś Cię tutaj przyprowadzili - odpowiedział
-Nic z tego nie rozumiem - powiedziałam zdezorienotwana
-Nie musisz - uśmiechnął się - Chciałem spędzić z Tobą trochę czasu, tylko z Tobą. Wiele o nas myślałem, świetnie się dogadujemy, ty też to zauważyłaś? Od początku naszego przyjazdu tutaj traktowałem Cię jak kogos więcej. Małymi krokami zbliżałem się do ciebie, myślę że to dobry moment, żeby w końcu powiedzieć Ci prawdę. Podobasz mi się. Proszę nie przerywaj mi. Jesteś wyjątkowa. Zupełnie inna niż dziewczyny, które do tej pory spotykałem na swojej drodze. Nie wiem to zrobiłaś, ale stałaś się jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Codziennie budzę się w orzekonaniu, że wreszcie spotkałem kogoś z kim chce spędzić resztę swojego życia, wiem moze to głupie bo znamy się dość krótko, ale czas nie ma tutaj nic do rzeczy. Majka ja Cię kocham! - powiedział, a mi łzy napłynęły do oczu. Powiedział to, co ja bałam mu się powiedzieć. Czułam dokładnie to samo. Nie powiedziałam nic, tylko go pocałowałam. 
-Ja Ciebie też Bartek - odpowiedziałam gdy troch ochłonęłam



Przed Wami kolejny rozdział mojego opowiadania, mam nadzieję, że Wam się spodoba. Pozdrawiam i ściskam, Wasza Kareeev ;* PS Kolejny rozdział już w sobote. Czekajcie !! :D

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 13 "Muszę o nią walczyć"



*Majka*
Kolacja z Bartkiem była cudowna, świetnie nam się ze sobą rozmawia. Moje zdanie o siatkarzach jakie miałam zanim ich poznałam nie zmieniło się ogóle, a jeśli tak to tylko na lepsze. Uważam ich za świetnych ludzi, mających pasję, która jest ich całym życiem. Są zwariowani, ale kiedy trzeba zachować powagę to to robią . Może i czasami delikatnie mnie irytują, ale i tak ich uwielbiam. Z Bartkiem dogaduje się chyba najlepiej. Podczas kolacji w mojej głowie pojawiła się myśl że może coś z tego będzie, ale szybko oprzytomniałam. Czy to możliwe, że ja się w nim zakochałam? Do tej pory nie dopuszczałam do siebie takiej myśli, ale po tej kolacji coś się zmieniło. Już nie uważam go tylko za swojego przyjaciela, chciałabym żeby był dla mnie kimś więcej. Tylko, czy to możliwe? Ja i on to dwa różne światy...

*Bartek*
Nie mogę przestać o niej myśleć. W głowie ciagle mam obraz naszej wspólnej kolacji. Było wspaniale, mogę z nią porozmawiać na każdy temat. Już od dawna jest dla kimś więcej niż tylko przyjaciółką. Wiem, że mogę się do niej zwrócić w każdej sprawie, że zawsze mnie wysłucha, wesprze, pomoże. Nie chce jej stracić, ale też boję się zrobić kolejny krok. Wiem, że jest inna od tych wszystkich dziewczyn, które do tej pory spotkałem. Nie interesuje jej to kim jestem, co robię i ile mam na koncie. Lubi mnie za to jakim człowiekiem jestem. Taka dziewczyna to skarb. Muszę pomyśleć co zrobić żeby zgodziła się być nie tylko moją przyjaciółką. Z chłopakami nie chce o tym gadać bo zaraz zaczną mi udzielać swoich złotych rad. Wiem, że chcą dobrze, ale ja nie mam ochoty tego słuchać Jeśli sam tego nie załatwie, to nikt inny za mnie tego nie zrobi. Muszę o nia walczyć

Minął‚ kolejny tydzień a ja z każdym dniem lubię chłopaków coraz bardziej. Ciężko będzie mi się z nimi potem rozstać. Wstpnie zostają jeszcze 2 tygodnie, ale Krzysiek coś mówił że może zostaną jeszcze dłużej bardzo bym się cieszyła. Lilka na pewno też. Właśnie Lilka! Od trzech dni oficjalnie są z Michałem parą! Cieszę się z jej szczęścia. Zasługuje na nie jak nikt inny. Są ze sobą tacy szczęśliwi. Michał traktuje ją jak księżniczke. Od nowego sezoni ma grać w Resovii, więc będą się  mogli częściej widywać niż gdyby został w Bełchatowie.
Ja z Bartkiem dogaduje się świetnie. Codziennie wieczorami zabiera mnie na spacery. Jest cudownym facetem.



Witajcie Kochani ! ;* Tak jak obiecałam wstawiam dla Was nowy rozdział <3 Na następny czekajcie do środy, obiecuję nie zawieść! Kocham, Wasza Kareeev ;*

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 12. Kolacja






Wstałam o 12, poszłam przygotować chłopakom obiad, nie chcieli śniadania, bo powiedzieli, że nie wstaną tak wcześnie. Podniosłam się z trudem z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam zimny prysznic i ubrałam się w spodenkikoszulkę, założyłam buty i skierowałam się w kierunku kuchni. Postanowiłam przygotować naleśniki, musiałam zrobić ich mnóstwo, ale nie miałam innego pomysłu. Gdy robiłam ciasto, do kuchni wszedł Bartek


-Może Ci pomóc - zapytał
-A chcesz? - uśmiechnęłam się do niego
-Jasne - odpowiedział i zajął się smażeniem naleśników

Miał na sobie przepiękną koszulę, dałam mu fartuszek i kontynuowaliśmy robienie obiadu.

-Gdzie mnie dzisiaj zabierasz? Bo nie wiem w co się ubrać - zapytałam 
-Ubierz się elegancko - odpowiedział
 -Ok- uśmiechnęłam się i poszłam obudzić chłopaków, a Bartek rozstawił talerzyki. Lilka pojechała dzisiaj do rodziców, więc zostałam z nimi sama.
-Chłopaaaaki! Wstawać! - krzyknęłam i ściagnęłam kołdrę z każdego z nich
-Zgiń! - odpowiedział Jarosz
-Też Cię kocham Kubuniu - posłałam mu buziaka w powietrzu i zeszłam na dół
-Wszystko gotowe - uśmiechnął się Kurek
-Dziękuję za pomoc - pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się i usiadł przy jednym ze stolików. Do kuchni weszła reszta siatkarzy i zajęła swoje miejsca.
-Jeść, jeść, jeść, jeść - krzyczeli wszyscy
-Już, chwilka - posłałam im uśmiech i rozniosłam naleśniki

Po obiedzie chłopaki poszli na basen, a ja zajęłam się sprzątaniem. Zajęło im to dwie godziny, po czym poszłam do siebie chwilkę odpocząć. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam krzyki:

-Majka! Chodź do nas! - krzyczeli siatkarze
-Dajcie mi 15 minut! - odpowiedziałam

Poszłam do łazienki przebrać się w strój, wzięłam swoje okularki, rozpuściłam włosy i poszłam do chłopaków.

-Ulalalalalala pięknie wyglądasz! - powiedziałam Zibi
-Dziękuję Zbysiu - trzeba przyznać, że świetnie się prezentowałam. Włosy rozpuszczone w nieładzie, najlepszy strój kąpielowy i okulary przeciwsłoneczne.. 10 na 10! 

Zostałam wepchnięta do wody. I cały czar prysł. Włosy mokre=włosy straszne, ale jak się bawić to się bawić! Zagraliśmy w siatkówkę w wodzie. Śmiechu było co nie miara. Pogoda nam dopisywała, było jakieś 27 stopni, w wodzie idealnie! Pobyliśmy w basenie do 18, potem ja uciekłam się szykować na kolacje z Bartkiem. Postanowiłam założyć prostą sukienkę, wysokie buty, dobrałam kolczykibransoletkę oraz naszyjnik, przed wyjściem zabrałam jeszcze żakiet i wyszłam z ośrodka. Przed wejściem czekał już na mnie Bartek. Wyglądał fantastycznie czarne rurki i piękna koszula robią swoje!

-Pięknie wyglądasz - powiedział
-Dziękuję, ty też - odpowiedziałam
-Chodźmy - otworzył drzwi do samochodu i pozwolił wsiąść

Pojechaliśmy do eleganckiej restauracji znajdującej się około 15 kilometrów od ośrodka. Usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmowę.

-Jak Ci się podobała impreza? - zapytał
-Bardzo, na prawdę strasznie Wam za to dziękuję - odpowiedziałam
-Nie ma za co, a właśnie mam dla Ciebie spóźniony prezent. - uśmiechnął się i wyjął pudełeczko, w którym był piękny złoty naszyjnik.
-Ale ja nie mogę go przyjąć. To za drogi prezent, nie mogę - powiedziałam
-Oczywiście, że możesz. Cena tutaj nie gra roli. - odpowiedziałam
-Bartek, nie mogę - upierałam się
-Możesz - odpowiedział i podszedł do mnie, zdjął naszyjnik który miałam na szyi i założył ten, który mi kupił
-Dziękuję Bartuś - pocałowałam go w policzek - Jest piękny
-Cieszę się że Ci się podoba - usiadł na miejscu

Kolacja minęła nam w bardzo miłej atmosferze. Mamy wiele wspólnych tematów, o dziwo nie było tematu siatkówki. Przed północą wróciliśmy do ośrodka. 

-Dziękuję za cudowny wieczór - pożegnałam się i pocałowałam go w policzek
-Ja też dziękuję - uśmiechnął się









 Witam Was moi kochani :) Tak jak obiecałam wrzucam kolejny rozdział historii naszych dwóch przyjaciółek. Może wreszcie w ich życiu coś się zmieni.. Czy na lepsze? Tego dowiecie się w następnych rozdziałach, zapraszam do czytania. Następnego rozdziału spodziewajcie się w weekend. Dziękuję za wyrozumiałość i cierpliwość. Nie mogę w to uwierzyć, że niedługo zdobędę 1000 wyświetleń! :o Dziękuję Wam! Kocham i pozdrawiam, Wasza Kareeev ;*

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 11. Dziękuję za wszystko

"I don't know where you're going
and I don't know why,
but listen to your heart
before you tell him goodbye.'" 




-Ale jak? Ale skąd? Booże dziekuję Wam za wszystko! - powiedziałam przez łzy i uściskałam ich wszystkich
-No w końcu 24 lata kończy się raz w życiu! - uśmiechnął się do mnie Kubiak
-Jak każde urodziny Michaś - odpowiedziałam
-Jeeejku jak Wam się udało to wszystko przygotować w tak krótkim czasie? - zapytałam
-Krótkim? Nie było Was 6 godzin! - zaśmiał się Wrona

Postanowiliśmy rozkręcić imprezę! Znowu.. A co tam! Raz się żyje! Ja imprezować z nimi mogę codziennie! Poszłyśmy z Lilką przebrać się i przygotować na imprezę. Założyłam sukienkę i szpilki, do tego dobrałam
biżuterie i zrobiłam sobie mocny makijaż. Lilka postawiła na małą czarną i piękne buty, założyła bizuterię, delikatny makijaż i obie byłyśmy już gotowe. Kiedy weszłyśmy sprzęt był już rozstawiony i moglismy zacząć imprezę. Jako pierwszą piosenkę puścili klasyk. Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki, po moich policzkach popłynęły łzy. Oni to wszystko zorganizowali dla mnie! Byłam im taka wdzięczna! Szybko się ogarnęłam i ruszyłam na parkiet. To była moja noc! DJ Winiar zapodał kolejny numer i wszystkich porwał do tańca! Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Ta ipreza była o wiele lepsza od poprzednia, a tamta była przecież genialna! Tańczyłam z Winiarem do wielkiego hitu, potem przyszedł czas na Ignaczaka i jego ulubioną piosenkę, sama też bardzo ją lubiłam. Bawiłam się doskonale! Nowakowski, gdy tylko usłyszał pierwsze dźwięki kolejnego hitu nie dał mi odpocząć tylko od razu zaciagnął do tańca. Nie wiedziałam, że on tak świetnie tańczy! Podczas tańca stwierdził, że ta piosenka idealnie opisuje jego stan, a ja sie zaśmiałam i skarciłam go za te słowa. Tańczyłam już chyba ze wszystkimi, no oprócz Bartka. Właśnie, gdzie on jest? Nie widziałam go od dłuższego czasu. Usiadłam żeby odpocząć, a z głośników popłynęła tym razem moja ukochana piosenka, zawsze miałam do niej sentyment. Nagle nie wiem skąd za moimi plecami pojawił się Bartek i poprosił mnie do tańca. "Kolejna wolna piosenka, przy której z nim tańcze" pomyślałam i poszłam z nim na parkiet. Jest świetnym tancerzem, kołysaliśmy się w rytm muzyki, a wokół nas za chwilę pojawili się inni tancerze i Lilka.

-Pamiętasz o wieczorze dla Bartka? - zapytał mnie
-Tak, oczywiście, nie rozmyśliłam się - uśmiechnęłam się

Znowu poczułam woń jego perfum, mam do nich słabość, zdecydowanie! 
Po skończonej piosence znowu wszyscy szaleli na parkiecie, a to dzięki kolejnemu świetnemu kawałkowi. Jak się bawić to tylko przy disco polo! Podeszłam do naszego DJ i poprosiłam o puszczenie tej piosenki. Podeszłam do chłopaków i mocno ich przytuliłam. W moich aczach automatycznie pojawiły się łzy. Byłam taka szczęśliwa.

-Ej mała nie płacz - pocieszał mnie Krzysiek
-Ale Krzysiu, to ze szczęścia - odpowiedziałam 

Wybiegłam z sali. Za mną pobiegł Igła, a potem cała reszta

-Majka, mów co jest grane - powiedział Kubiak
-No bo my jesteście tacy cudowni, a przecież ja jestem dla Was nikim. Ja tu pracuje, a Wy jesteście na wakacjach! Zżyłam się w Wami, tak bardzo Was polubiłam, a przecież jestem nikim. Zrobiliście dla mnie to wszystko, dlaczego? - zapytałam przez łzy
-Po pierwsze nie jesteś dla nas nikim! Jesteś naszą ukochaną Majeczką, która jest tak zakręcona jak my. Znaczysz dla nas bardzo dużo! Mimo, że znamy się dopiero dwa tygodnie to jesteś dla nas bardzo ważna, ty i Lilka. I co z tego że tu pracujesz? Dla nas to nie ma znaczenia, a zrobilismy to wszystko bo jesteś cudowną osobą, chcielismy zrobić Ci przyjemność  - powiedział Kłos, a ja mocno go przytuliłam
-Przepraszam - otarłam policzki z łez
-Nie masz za co - odpowiedział Wrona
-Chodźcie idziemy się dalej bawić! Dopiero północ! Cała noc przed nami! - krzyknął Winiar i wszyscy wróciliśmy do sali

Bawiliśmy się do 5 rano na moją prośbę przy dźwiękach disco polo. Nie zabrakło Tylko ona jedynaGotuję cały sięSłoneczny patrolKocham blondynkiAnia i Hania i wiele wiele innych hitów! Nigdy nie zapomnę tych urodzin!

sobota, 19 kwietnia 2014

Powrót!

Kochani wracam! Wiem, że ostatnimi czasy nie bywałam tutaj zbyt często. Sprawy dnia codziennego wzięły nade mną górę i nawet nie myślałam o tym żeby tu zerknąć, ale postanowiłam skończyć to co zaczęłam :)
Postaram sie już regularnie wrzucać posty, a o ewentualnym opóźnieniu będę Was informować. Przepraszam za nieobecność i dziękuję tym którzy cierpliwie doczekali powrotu, obiecuje tym razem nie zawieść :)
Buziaki :*

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 10. Dzień dla przyjaciółki

"Wierzę, że przyjdzie taki czas,
 w którym będę mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć: jesteś szczęściarą"


9 lipca
Wstałam rano, zwarta i gotowa do pracy. Dzisiaj miałyśmy z Lilką zostawić chłopaków samych aż do kolacji, sami zaproponowali że chcą coś upichcić, więc Lilka skorzystała z okazji i postanowiła wyciągnąć mnie żeby spędzić ze mną i tylko z mną cały dzień, czyli ZAKUPY! To coś, co obie kochamy. Poszłyśmy przygotować chłopakom śniadanie, potem się ulotnić,
-Czeeeeeeeeeeeeść dziewczyny! - powiedzieli siatkarzy
-No hej chłopaki, jakie plany na dzisiaj? - zapytałam
-Basen, no a potem zabieramy się za zrobienie obiadu i kolajcji, będziecie na kolacji? - zapytał Bartek
-Tak, w razie jakiś problemów podczas naszej nieobecności zgłaszajcie się do naszej menadżerki. Ona się wszystkim zajmie - odpowiedziałam
-Spoko, spoko, damy radę - uśmiechnął się Ignaczak
-Miłego dnia dla przyjaciółki! - krzyknął Kubiak, gdy wychodziłyśmy ze stołówki
-Dziękujemy! - odpowiedziałyśmy
-No kochana, wreszcie mamy czas dla siebie - ucieszyła się Lilka
-O tak, marzyłam o tym, bardzo mi tego brakowało! - uśmiechnęłam się
-Ruszajmy - poszłyśmy po samochód i pojechałyśmy do centrum handlowego
-Shooooping - zapiszczałam

Spędziłyśmy w galerii dobrych kilka godzin, ale co to dla nas. Wreszcie mogłyśmy spędzić razem trochę czasu. Przez przyjazd chłopaków miałyśmy bardzo mało czasu dla siebie. Każda z nas wyszła z centrum obładowana torbami. Już dawno nie byłyśmy na zakupach. Potem poszłyśmy na kawę

-Gdzie byłaś wczoraj wieczorem? - zapytałam
-Z Michałem na spacerze? - odpowiedziała
-Z Winiarskim? - uśmiechnęłam się
-No tak. Wiesz co? Było super! - zapiszczała
-No no, opowiadaj! - chciałam wyciągnąć z niej jak najwięcej
-Dawno nie rozmawiało mi się tak dobrze z żadnym facetem, Michał jest taki wyjatkowy. Nie ma teamtu na   który on nie miałby własnego zdania. Zawsze wie co powiedzieć. Jest zawsze taki uśmiechnięty. Wspaniale   mi się z nim rozmawia i spędza z nim czas. Obiecaliśmy sobie, że niedługo to powtórzymy - odpowiedziała   na moje pytanie
-To super, kto wie może coś z tego będzie - uśmiechnęłam się do niej
-No co ty, nie kpij ze mnie - odpowiedziała
-No co? - zapytałam
-Chyba nie wierzysz w to, co mówisz - zaśmiała się
-Myśl co chcesz, ja wiem swoje. Idziemy? - zaproponowałam
-Tak - zgodziła się

Bardzo bym chciała żeby Lice w końcu się wszystko ułożyło. Gdy wracałyśmy dostałam smsa od Bartka:
-"Co powiesz na jutrzejszy wieczór dla Bartka? :)"
-"Hmmm, no wiem czy mogę :P"
-"Nie daj się prosić, zapraszam Cię na kolację"
-"Zgoda"
-"Bardzo się cieszę. Gdzie jesteście?"
-"Już wracamy, za 20 minut będziemy :)"
-"To do zobaczenia"
-"Paaa"

W tym samym czasie w ośrodku

-Chłopaaaaaaaaaaaaaki!! One już jadą! - wbiegł do stołówki Kurek. Pech chciał, że otwierając drzwi potrącił Kubiaka, który szedł z tortem. Tort wylądował na... Twarzy Jarosza!
-Kubiak! Zgiń! Przepadnij! - krzyczał Jarosz
-To nie moja wina! To Kurek wpadł tutaj jak poparzony! - bronił się Michał K.
-Kuuuuuurek! - krzyknął Kuba i ruszył w pościg za Kurkiem. Ten szybko się zorientował co się święci i zaczął uciekać. Pościg trwał jakieś 10 minut, po czym Jarosz ogłosił rozejm, gdyż nie ma już siły biegać za Bartkiem
-Panowie, Wy tu biegacie, a my nie mamy tortu dla Majki - zmartwił się Ignaczak
-Tu za rogiem jest cukiernia, skoczę szybko i coś kupię - zaproponował Bartek
-Tylko szybko - poganiał go Igła
-Biegnę - krzyknął Kurek i zniknął
-Wróciłem! - w drzwiach pojawił się Bartek z tortem
-No w samą porę! Dziewczyny właśnie przyjechały! - poinformował nas Kubiak
-Szybko! Zgaście światło! - powiedział Wrona i wszyscy w ciemności czekali na przyjście dziewczyn

Wróciłyśmy z Lilką z zakupów, a ta koniecznie chciała zobaczyć co ugotowali siatkarze i zaciagnęła mnie do stołówki

-NIESPODZIANKA!!!! - krzyknęli siatkarze, gdy otworzyłyśmy drzwi stłówki
-Wszystkiego najlepszego słońce! - powiedziała Lilka, a po moich policzkach popłynęły łzy szczęścia

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 9. Spacer

"Więc chodź tu do mnie
I nie boj się,ty wiesz
Jak bardzo kocham te chwile
Tak bardzo,bardzo kocham je."




*Lilka*
Napisał do mnie Michał, zaproponował spotkanie. Jestem ciekawa w jakim celu, ale cieszę się, że będę mogła go trochę bliżej poznać. Wydaje się fajnym facetem.  

*Michał W.*
Zgodziła się! Zgodziła! Jestem taki szczęśliwy, że będę mógł spędzić z nią trochę czasu sam na sam. Chciałbym ją bliżej poznać, wydaje się taka wyjątkowa. Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny. Piękna, uśmiechnięta, pełna energii i chęci do życia. Już się nie mogę doczekać tego spaceru.

Po kolacji postanowiliśmy zagrać z chłopakami w twista, śmiechu było co nie miara, ciagle ktoś się przewracał, Krzysiek jako prowadzący ciągle rzucał jakieś śmieszne komenatarze, po którcy wszyscy zaczynali się śmiać i zabawa musiała się zacząć od początku. Uwielbiam tych wielkoludów! Są tacy kochani. Zawsze poprawiają mi humor.

-Majka, mamy do ciebie takie pytanie - zaczął Ignaczak
-Słucham Cię Krzysiu - uśmiechnęłam się
-Byłaby możliwość przedłużenia naszego pobytu tutaj? - zapytał
-Jasne, nie ma problemu, a do kiedy chcecie zostać? - ucieszyłam się, że zostaną z nami dłużej
-Na razie do końca lipca, a potem zobaczymy - odpowiedział
-To super! - uściskałam go
-Grupowy przytulas! - krzyknął Ignazak i po chwili wszyscy do nas dołączyli
-Ej ej bo mnie zgnieciecie! - próbowałam wydostać się z uścisku, jednak nie było to łatwe.

Nagle moja twarz zblizyła się do twarzy Kurka. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Boże jakie on ma oczy! Kiedy nasze twarzy dzieliły milimetry szybko oprzytomniałam i wyszłam z pokoju. 

W tym samym czasie przed ośrodkiem

-Cześć Michał - przywitała się Lilka
-Cześć Liluś - odpowiedział
-Lubię jak tak na mnie mówisz - uśmiechnęła się
-Będę musiał robić to częściej - odpowiedział jej tym samym
-To dokąd idziemy? - zapytała
-Nad rzekę? - zaproponował
-Mi pasuje - zgodziła się
-Powiesz mi coś więcej o sobie? - zapytał
-A co dokładnie chcesz wiedzieć? - posłała mu uśmiech
-Wszystko - zaśmiał się
-No więc.. - zaczęła
-Nie zaczyna się zdania od no więc - upomniał ją po czym oboje się zaśmiali
-Michale Antoni Winiarski.. - znowu zaczęła
-Zaraz, zaraz. Skąd ty znasz moje imię z bierzmowania? - zdziwił się
-Mam swoje sposoby - zaśmiała się
-Dasz mi już skończyć? - zapytałam
-Oczywiście, mów - uśmiechnął się
-Tak więc urodziłam się i wychowałam w Rzeszowie, tam skończyłam liceum biologiczno-chemiczne i poszłam na studia-turystykę. Mam dwóch starszych braci. Tomka i Piotrka. Agroturystyką zajęłyśmy się rok temu. Rodzice nam pomogli i kupili ten ośrodek, a my go prowadzimy. Nawet nieźle nam idzie - uśmiechnęła się
-To fajnie, mimo młodego wieku macie coś swojego - odpowiedział

Rozmawiali tak przez dwie godziny a potem wrócili do ośrodka, rozumieli się jak nikt inny. Oboje postanowili, że muszą to jeszcze kiedyś powtórzyć. Pożegnali się i każdy poszedł do swojego pokoju









Wróciłam :3 Oooo tak, dokładnie tej przerwy mi było trzeba <3 Teraz wracam z nowym rozdziałem, jednak kolejne pojawiać się co 3-4 dni. Pozdrawiam ;*

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 8. Co czujesz?

"I rak zaczęła się historia, w której serca dwa"


*Lilka*
Jeejku te dni z siatkarzami są świetne, spełniły się moje marzenia, a nawet mam o wiele więcej. Nigdy bym nie pomyślała, że to lato będzie takie piękne. Codziennie budzę się z nową energią do życia. Każdy dzień jest wspaniały, dzięki siatkarzom uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Majka też przy nich odżyła. Mam nadzieję, że to o czym rozmawiałyśmy wtedy w nocy, wprowadzi w życie. Widzę jak Kurek na nią patrzy, Winiarski ostatnio mi powiedział, że Bartek zaczął się dziwnie zachowywać. Może to dzięki niej? Jednego jestem pewna, Majka zasługuje na takiego faceta. Wiele w życiu przeszła, śmierć siostry. Uporała się z tym, ale mimo to wszystko to często do niej wraca z podwojoną siłą. Jej siostra zginęła w wypadku samochodowym. Była w ciąży, zginęła na miejscu. To było 3 lata temu. Minęło sporo czasu, jednak Majka wciąż pamięta. Wczoraj po tej imprezie, po moim tańcu z Michałem, zaczęłam w nim dostrzegać kogoś więcej niż tylko znajomego, ale ja nie mogę się w to mieszać. Ja i on? Hahahahahaha. Jesteśmy z dwóch różnych światów, zresztą o czym ja mówię? Jest dobrze tak jak jest.

*Michał W.*
Lilka w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Myślałem, że po tym tańcu coś się zmieni. To nie był zwyczajny taniec, nie z mojej strony. Jednak ona traktuje mnie tylko jak znajomego. Daje jej sygnały, że ja nie traktuje jej tylko jak koleżanki, ale ona zdaje się tego w ogóle nie zauważać. Traktuje mnie tak jak każdego innego siatkarza. Nawet Bartek rozmawia częściej z Majką. Właśnie, chyba Bartek czuje coś do Majki, tylko boi się przyznać, ale ja znam go długo i widzę, że coś jest na rzeczy. Majka to świetna dziewczyna, pasowaliby do siebie, a on może w końcu znalazł tą wymarzoną dziewczynę, która nie będzie z nim tylko dla jego pieniędzy. Wróciliśmy do ośrodka, gdzie przygotowaliśmy obiad. Postanowiłem napisać do Lilki.

"Cześć Lilka, tu Michał W. Miałabyś ochotę na wieczorny spacer ze mną?" 
Po chwili dostałem odpowiedź:"Jasne, o której?"

Szybko jej odpisałem i umówiłem się z nią o 20 przed ośrodkiem

Informacja

Witajcie Kochani ;*
Za chwilę wstawię kolejny rozdział, a tego posta pisze właśnie w sprawie nowych rozdziałów. Na jakiś czas muszę zniknąć. Nie potrafię powiedzieć na jak długo. Tę decyzję podjęłam dzisiaj. Mam ostatnio, a właściwie to nie tylko ostatnio tylko od dłuzszego czasu pewne problemy, które teraz wracają z podwójną, a nawet potrójną siłą. Muszę się z nimi uporać, mam już jakiś pomysł, zaczęłam go nawet realizować. Podjęłam dzisiaj w nocy kilka decyzji, jedną z nich było zawieszenie tego bloga, mam nadzieje że bedzie to krótki czas. 2-3 tygodnie? Bardzo Was proszę o zrozumienie, obiecuje że wrócę! :3
Czekajcie na mnie! ;3
Pozdrawiam ;*

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 7. Życie jest małą ściemniarą



Wstałam po 10, chcąc przygotować chłopakom jakieś śniadanie. Niby mówili mi, że mam się nie zrywać rano i nie robić sobie kłopotu ze śniadaniem, ale jednak ja tutaj pracuje i muszę dbać o to żeby to śniadanie dostali. Przy dźwiękach piosenki, której ostatno ciagle słuchałam i lubiłam ją śpiewać. Nawet nie zauważyłam kiedy do kuchni wszedł Kurek. 

-Cześć - powiedziałam
-Kurcze, Kurek przestarszyłeś mnie, czemu się czaisz? - upuściłam nóż
-Nie czaje się, tylko tak pięknie śpiewasz, że nie słyszałaś jak wchodzę - tłumaczył się
-Tak w ogóle to cześć - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego

Odwzajemnił uśmiech i poszedł do łazienki trochę się ogarnąć.

-Życie jest małą ściemniarą - śpiewałam
-Francą, wróblicą cwaniarą - dołączył do mnie Bartek, który znowu mnie przestraszył
-Plącze nam nogi i mówi idź, wkręceni w zgubną nić - skończyliśmy razem

Kurek postanowił mi pomóc przygotować śniadanie. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy i śpiewaliśmy, były takie hity jak: ImpossibleWinnyŚlad. Po zrobieniu śniadania Bartek poszedł obudzić chłopaków, a ja poszłam się ubrać (śniadanie robiłam w piżamie). Ubrałam się w spodenkikoszulkę, założyłam buty, obudziłam Lilkę i wyszłam do chłopaków. Wszyscy czekali na mnie w kuchni, okazało się, że każdy wziął już swoją porcję. Cieszyło mnie to, że czują się tutaj jak u siebie. Sprawiają mi tym wiele radości. Po śniadaniu zaproponowałam im spacer

*Bartek*
Kiedy patrzę na nią, moje serce zaczyna szybciej bić. Czy to możliwe, że znając ją od tygodnia mogłem się w niej zakochać? Nie, Kurek, nawet tak nie myśl. Znasz ją tak krótko. Ale co mam zrobić jeśli ona tak na mnie działa? Codziennie rano wstaje z myślą, że już za chwilę ja zobaczę, że już za chwilę uśmiechnie się do nas. Od tygodnia czuję się tak inaczej, tak lepiej. Może to jej zasługa? Uwielbiam jej oczy, są takie piękne. Patrząc w nie, można zapomnieć o reszcie świata. Ten nasz taniec na tej imprezie, długo go nie zapomnę. Tak słodko się zawstydziła kiedy powiedziałem jej, że ma piękne oczy. Chłopaki chyba się domyślają, że coś jest nie tak. Zadają coraz więcej pytań, szczególnie Piotrek, ale nie mogę im nic powiedzieć. Nie mogę i nie chcę. Zaraz zaczęłyby się głupie komentarze, których tak strasznie nie lubię. Ignaczak coś dzisiaj mówił, żebyśmy zostali tutaj dłużej, mi to bardzo pasuje. Reszcie też, dziewczyny jeszcze o tym nie wiedzą, ale mam nadzieję, że się ucieszą. Chyba nas polubiły.

-Cześć Bartuś - z rozmyślań wyrwała mnie Majka
-Cześć - odpowiedziałem i posłałem jej uśmiech. Odwzajemniła go

Porozmawialiśmy chwile i podeszła do nas reszta. Po dwóch godzinach wróciliśmy do ośrodka





Witajcie Kochani ;* Przepraszam za nieobecność, ale szkoła :/ Ale już jest nowy rozdział ;*

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 6. Impreza


"Czy Ty czujesz to samo

Świat wiruje wokół nas
Czy Ty czujesz to samo
Szczęścia blask"



Czwartkowy dzień spędziłyśmy z Lilką na sprzątaniu pokoi po gościach, którzy wyjechali. W ośrodku zostali już tylko siatkarze, oni się z tego bardzo cieszyli, bo będą mogli robić co chcą, nie patrząc na innych. Szczerze? Nam też to odpowiadało. Będziemy mogły spędzać z nimi większość czasu, o co męczą nas już od kilku dni. Chyba nas polubili. Od jakiegoś czasu obserwuję Winiara, dziwnie patrzy na Lilkę, często zwraca na siebie jej uwagę, ale ona stara się tego nie zauważać. Właściwie to jej się nie dziwię. W piątek w południe chłopaki przyszli do nas z pewną propozycją.

-Dziewczyyyny, mamy sprawę - zaczął Ignaczak
-No mów Krzysiu, o co chodzi?
-Bo my wpadliśmy na taki pomysł.. - jąkał się Jarosz
-Chłopaki, do rzeczy, jaki pomysł? - próbowałam wyciagnąć od nich jaki jest cel ich wizyty
-IMPREZA!!!!!! - wbiegł do pokoju Winiar
-Jaka impreza? Gdzie? Tutaj? - zapytała Lilka
-No tak, właśnie o to chcieliśmy zapytać. Jest taka możliwość żeby zrobić małą imprezę na stołówce? - zaproponował Kubiak
-Trzeba było tak od razu, a nie jakieś podchody robicie. Jasne, że możecie. Sami wszystko przygotujecie, czy mamy Wam pomóc? - zapytałam
-Sami, sami. Damy radę. Dziękujemy - odpowiedział Krzysiek i posłał nam uśmiech

Postanowiłam zabrać Lilkę na spacer, dawno nie miałyśmy okazji tak po prostu pogadać. Zapytałam chłopaków czy nie mają nic przeciwko żebyśmy wyszły, odpowiedzieli że nie ma problemu. Zabrałam ją nad tutejszą rzekę. Zawsze lubiłyśmy tu przychodzić. To była taka nasza odskocznia od codzienności. 

-Ten tydzień z nimi był świetny, nie myślałam, że tak się z nimi zżyjemy. To świetni ludzie, pełni poczucia humoru, może i lubią się wygłupiać i czasami mnie irytują to i tak ich uwielbiam - zaczęła rozmowę Lilka
-Tak, to prawda. Tylko czasami zastanawiam się czy powinnyśmy spędzać z nimi tyle czasu. Teoretycznie my tutaj pracujemy a oni są na urlopie. - powiedziałam
-Oj przestań, nam też należy się trochę rozrywki, a im nie przeszkadza to, że my tu pracujemy. Korzystajmy, póki możemy. - odpowiedziała Lilka
-Pewnie masz rację, co myślisz o Winiarskim? - zapytałam ją
-On jest świetny, taki pełen optymizmu, energii. - zaczęła Lilka jednka nie dokończyła, gdyż została wepchnięta do wody, jak się okazało przez Michała W.

 Po chwili ja również wylądowałam w wodzie. Zmroziłam Kurka wzrokiem, ale potem się zaśmiałam. Chłopaki dołączyli do nas i już po chwili wszyscy kąpaliśmy się w rzece. Mimo moich obaw nie chce oganiczać kontaktu z nimi.

-To jak chłopaki? Wszystko na imprezę przygotowane? - zapytała Lilka
-Oczywiście - odpowiedział zadowolony Łukasz
-Szybko się uwinęliście, tylko nie zachowujcie się zbyt głośno, bo nasi sąsiedzi nie są zbyt.. Tolerancyjni - zaśmiałam się
-Jak to zachowujcie? Chciałaś powiedzieć zachowujmy! Jesteście zaproszone! Bez Was nie będzie imprezy! No nie dajcie się prosić! - powiedział Wrona
-Prooooooooooooosimy - kiedy 10-cioro par oczu patrzy na Was błagalnym wzrokiem nie wypada odwówić. Popatrzyłam na Lilkę, która kiwnęła twierdząco głową.
-Zgoda! - powiedziałyśmy obie równocześnie
-To super! - ucieszył się Kłos
-Wracamy do ośrodka? - zaproponował Jarosz
-Jasne, musimy się przygotować, już 18 - powiedziałam i wszyscy ruszyliśmy w kierunku ośrodka.

Droga minęła nam w miłej atmosferze i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Chłopaki jak na gentelmenów przystało przepuścili nas w wejściu i pozwolili pójść się przygotować na imprezę. Lilka założyła sukienkę i szpilki, a ja taką sukienkę i takie buty. Zrobiłyśmy lekkie makijaże, ja zrobiłam sobie delikatne loki, a Lilka postanowiła wyprostować swoje długie włosy. Chłopaki kazali nam zrobić się na bóstwo, chcą więc mają. Zadowolne z efektów wyszłyśmy o 20 do chłopaków na stołówkę skad było już słychać muzykę. Z głośników popłynęła muzyka  i wszyscy ruszyli na parkiet. Byłam w swoim żywiole więc szalałam na parkiecie, tak samo jak Lilka. Do tańca poprosił mnie Kurek i wtedy nasz DJ puścił piosenka, którą nas bardzo zaskoczył. Jednak Kurek wiedział co robić, przyciagnął mnie do siebie i zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki. Poczułam zapach jego perfum, były piękne. Od zawsze miałam słabość do męskich perfum, Lilka miała to samo. A właśnie gdzie jest Lila? Odszukałam ją wzrokiem i zobaczyłam ją tańczącą z Winiarem. Wokół nich chłopaki stworzyli kółko. W moich oczach pojawiły się łzy. Oni tworzą taką drugą rodzinę. Poszliby za soba w ogień. Zazdroszczę im tego.

-O czym myślisz? - z zamyślenia wyrwał mnie mój partner
-Spójrz na chłopaków - wskazałam siatkarzy
-Taaak, oni tak zawsze - odpowiedział
-Widać, że bardzo się lubicie - mój wzrok znowu skierował się na nich
-To prawda. Wiesz, masz piękne oczy - zawstydził mnie Kurek i odwróciłam wzrok
-Dziękuję - odpowiedziałam

Piosenka się skończyła i z głośników znowu popłynęła szybka muzyka. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, imprezę zakończyliśmy imprezę przed 4. Wszyscy padnięci położyli się spać.




Łapcie kolejny rozdział ;*
Miłego czytania! Buziaki :*

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 5. "Tak blisko, tak blisko jak ja"

"And I hope that you'll remember me"



Dni mijały szybko i bardzo sympatycznie. Od przyjazdu chłopaków minął już tydzień. Bardzo się z nimi zżyłyśmy. To świetni ludzie i mają rewelacyjne poczucie humoru. Ostatnio pomagali nam w przygotowywaniu obiadu. Było przy tym mnóstwo śmiechu, chłopaki zaczęli "bitwę na mąkę". Kuchnia była cała biała, ale wszystko potem ładnie posprzątali, więc nie byłam na nich zła, wręcz przeciwnie. Podczas tej walki poczułam się znowu jak małe dziecko. Przypomniało mi się dzieciństwo, w ktorym razem z bratem urządzaliśmy takie wojny, a potem mama na nas krzyczała. Z moim bratem dogaduje się dobrze, rzadko się widujemy, ale często się kontaktujemy. Zawsze mogę na niego liczyć. Jestem szczęśliwa, że go mam. Przyszedł czwartek, byłam w trakcie upragnionego snu, kiedy poczułam na sobie coś zimnego.

-Wstawaaaaaaaaajcie! Zobaczcie jaki piękny dzień, jaka cudowna pogoda! - krzyczał Piter, trzymając w ręku wiadro, już bez wody, gdyż ta wylądowała przed chwilą na mnie i mojej przyjaciółce. Obok niego stali wszyscy inni siatkarze.
-Spieprzać mi stąd!! Nie chcecie mnie widzieć w złym humorze, więc dajcie człowiekowi spać! Śniadanie jest dopiero za godzinę! - krzyczałam na nich
-Czyj to był pomysł? - zapytała oburzona Lilka
-Pita - odpowiedział Winiar
-Piter! Nie jesz dzisiaj śnidania! - krzyknęłam
-Ale Majka, Majuniu, Majeczko, no.. Nie bądź taka! - bronił się Pit
-Nie Majeczkuj mi tutaj, wypad z pokoju! Za godzinę widzimy się na śniadaniu. - powiedziałam i zakryłam się kołdrą
-Czyli jednak jem? - zapytał z nadzieją Pit
-Jak chłopaki rzucą Ci jakieś resztki - odpowiedziałam
-No wiesz.. Ranisz - otarł teatralnie łzę Piotrek i wyszedł z chłopakami z pokoju
-Jak dzieci, normalnie jak dzieci - powiedziałam do Lilki i postanowiłam jednak wstać z łóżka i pójść przygotować śniadanie.

 Powiedziałam tylko Lilce żeby jeszcze pospała, a sama poszłam do łazienki. Po wyjściu udałam się do kuchni, w której zobaczyłam chłopaków przygotowywujących śniadanie.

-Chłopaki co wy robicie? - zapytałam zaskoczona
-No jak to co? Śniadanie. Chcieliśmy Was przeprosić za tę pobudkę. - odpowiedział Piotrek 
-Oj nie trzeba było, ja też trochę przesadziłam, nie powinnam tak reagować - powiedziałam i podeszłam do nich żeby zobaczyć co robią
-Czyli rozejm? - zapytał Kubiak
-Zdecydowanie tak - odpowiedziałam
-Ufff, co za ulga - ucieszył się Ignaczak
-No, tylko uważajcie, następnym razem nie będę taka uległa. Było tak blisko, że Piter miał już chodzić głodny - zaśmiałam się
-Tak blisko, tak blisko jak ja. Nie był Ciebie nikt tak blisko i nie poddał Twoim zmysłom, jak ja. - podchwycili moje słowa siatkarze i zaczęli śpiewać. Dołączyłam do nich i tak w miłej atmosferze dokończyliśmy robienie śniadania.





Mam dla Was kolejny rozdział! :) Miłego czytania! ;*

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 4. Zakłopotanie


"Tyle miejsc odkrytych gdzie, inni nie dotarli wciąż,

     Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?!"





*Bartek*
Moje życie już od dawna nie jest takie jakie chciałbym żeby było. Pogubiłem się i nie potrafię odnaleźć właściwej drogi. Oprócz siatkówki w moim życiu nic innego nie ma sensu. Tylko treningi, non stop treningi. Chciałbym to zmienić, tylko nie wiem jak. Nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś, nawet granie w siatkówkę nie jest takie jak wcześniej. Wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Chciałbym się zakochać, zakochać z wzajemnością, ale się tego boję. Obawiam się, że dziewczyny patrzą na mnie tylko jak na siatkarza, na chłopaka który wiele osiagnął, który ma mnóstwo kasy, znajomości. Nie wiem, czy kiedyś spotkam dziewczynę, która pokocha mnie za to jakim człowiekiem jestem.


*Majka*
Niby mam wszystko, a mam wrażenie, że nie mam nic. Każdy dzień jest taki sam. Straciłam motywację do jakiegokolwiek działania. Nie pokazuję tego przy Lilce, ale coraz częściej łapie dołki. Czuję się beznadziejnie. Niby mam o co walczyć, mam wspaniałą przyjaciółkę, gospodarstwo, cudownych rodziców, kochanego brata. Chyba potrzebuje porządnego ochrzanu od Lilki, żebym wzięła się w garść.

-Lil, śpisz? - zapytałam
-Nie, nie śpię, tak sobie leże i myśle - odpowiedziała
-A o czym tak myślisz? - zapytałam zaciekawiona
-O życiu kochana, o życiu - zaśmiała się
-To tak jak ja - odpowiedziałam, a po moim policzku popłynęły pojedyncze łzy, które Lilka od razu zauważyła. Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.
-Ej mała, co jest? - zapytała z troską
-Lilka, jaki sens ma moje życie? Żyje z dnia na dzień, w moim życiu nic się nie dzieje. Mam tylko to gospodarstwo, nic więcej. Coraz częściej myślę o tym, żeby w życiu coś zmienić, ale na myśleniu się kończy. Nie potrafie zawalczyć o siebie, o lepszą przyszłość - powiedziałam, po czym wtuliłam się w moją przyjaciółkę
-No co ty gadasz? Masz dopiero 23 lata, całe życie przed Tobą! Masz mnie, wspaniałą rodzinę, to gospodarstwo to nasze dziecko! Z niczego zrobiłyśmy coś! Kto w naszym wieku osiągnął tak wiele? Zawalcz o siebie! Nie możesz się zamartwiać! Wyznacz sobie jasne i konkretne cele i dąż do nich! Zacznij myśleć pozytywnie, wiem że to trudne, ale bez tego nie ruszysz z miejsca, nie możesz się poddawać! Nie jesteś jedyną osobą, która się pogubiła w życiu, ale pokaż wszystkim, że może być dobrze! Będzie dobrze! Obie damy radę! - powiedziała
-Dziękuję za to, że jesteś! - uściskałam przyjaciółkę

Tak strasznie się cieszę, że ją mam. Zawsze wie co powiedzieć i jak poprawić mi humor, ale ma rację. Muszę w końcu coś zrobić w swoim życiu. Zacznę od tego, że codziennie rano będę biegać. Może to nic, ale nigdy nie mogłam się na to zdecydować. Jestem zbyt leniwa, może gdy to zrobię, w końcu w jakimś stopniu będę z siebie dumna. Z taką myślą udałam się do krainy Morfeusza.



Tak jak obiecałam mam dla Was czwarty rozdział! Miłego czytania! ;*

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 3. "Ziemia do Kurka"

"Weź mnie tam gdzie czeka wielki blask
Weź mnie tam gdzie palmy głaszcze wiatr"



Po kolacji chłopaki postanowili zwiedzić okolicę, dałam im na wszelki wypadek swój numer. Kiedy wyszli zaczęłyśmy sprzątać z Lilką kuchnię, a sprzątania było dużo, bo chłopaki urządzili sobie pod koniec bitwę na jedzenie. Stołówka wyglądała strasznie, wszędzie leżały resztki jedzenia, byłam na nich wściekła, ale nie mogłam dać tego po sobie poznać. Wreszcie znalazłam chwilę żeby pogadać z moją przyjaciółką.

-Co o nich myślisz? - zapytałam
-O siatkarzach? - upewniła się

Kiwnęłam twierdząco głową, a ona zamyśliła się przez chwilę, po czym powiedziała:

-Wiesz.. To moi idole i spotkanie ich, możliwość poznania i spędznia z nimi czasu to mega sprawa. Jednak wiem, że musimy się zachowywać normalnie i w żadnym wypadku nie możemy im zdradzić, do którego wzdychamy - zaśmiała się Lilka
 -Do kogo wzdychacie? - do kuchni wszedł właśnie Igła

 Zdezorientowane przez chwilę stałyśmy, nie wiedząc co powiedzieć.

-Do Brada Pitta - palnęłam

Lika strzeliła facepalma, a Ignaczak popatrzył na mnie z miną WTF?

-Phi, co on ma czego ja nie mam? - zapytał oburzony Ignaczak
-Och Krzysiu.. Wszystko! - zaśmiałam się, a Ignaczak obrażony, wyszedł z kuchni
-Brad Pitt? Serio? Nie mogłaś nic lepszego wymyślić? Właściwie to czemu on? Przecież obie go nie lubimy- zapytała Lilka
-Wiesz dobrze, że jak się denerwuje to nie wiem co mówię. Jakoś tak mi przyszedł na myśl. Och no daj już spokój, chyba to kupił. - odpowiedziałam
-Z pewnością - kpiła ze mnie
-Powinnyśmy chyba zorganizować im jutro jakąś atrakcję - zapytałam
-Myślałam o tym, może basen? Wystarczyłoby go trochę wyczyścić i można niego korzystać, przez noc włałybyśmy wodę - zapropnowała
-Dobry pomysł - przybiłyśmy piatki i wyszłyśmy z kuchni, kierując się do basenu.

Nie dane było nam jednak tam dojść gdyż po drodzę zostałyśmy obrzucane balonikami z wodą. Chłopakom to się chyba nudzi. Spojrzałam na nich gniewnie, a oni wszyscy schowali się za Ignaczakiem.

-Który to wymyślił? - krzyknęłam
-No bo my ten, no.. Ignaczak! -  powiedział zadowolony z siebie Kurek
-Krzysztofie Ignaczaku chcesz nam coś powiedzieć? - zapytałam go mrożąc wzrokiem
-Yyyyy, gdzie są wiadra i mopy?- powiedział przestraszony

Chłopaki popatrzyli na niego jak na wariata, a ja się zaśmiałam i pokazałam im gdzie są wiadra i mopy. Skoro narozrabiali to niech teraz to sprzątają, ja nie mam zamiaru. Na ich szczęście nie protestowali i wzieli się do roboty, a my z Lilką mogłyśmy już spokojnie pójść do basenu, ktory znajdował się przy naszym pensjonacie. 

W tym samym czasie w pokoju Ignaczaka i Winiara:

-Halo Bartek! Ziemia do Kurka! Stary co z Tobą? Jesteś jakiś nieobecny! - zapytał naszego przyjmującego Nowakowski
-Co? Mówiłeś coś? Sory zamyśliłem się. - odpowiedział
-A o czym ty tak myślisz? - zapytał Piotrek
-Kurek myśli? Awesome! - śmiał się Igła
-Uuuu Ignaczak szpanuje swoim "engliszem" - kpił z niego Łukasz
-Dajcie spokój, zmęczony jestem, idę do siebie - odpowiedział Kurek i wyszedł z pokoju
-A temu co? Od rana dziwnie się zachowuje. Zakochał się chłopak czy co? - dopytywał Piotrek chłopaków
-Nas nie pytaj, ale może sam nam powie, ale to już nie dzisiaj, chyba czas spać - powiedział Ignaczak, a wszyscy opuścili ich pokój







Witajcie! ;* Z okazji wczorajszego Dnia Kobiet mam dla Was dzisiaj niespodziankę!  Wstawiam dzisiaj dwa rozdziały! :) Cieszycie się?
Pozdrawiam

Rozdział 2. Odważni forever :D

"Niesa­mowi­te, jak dwie is­to­ty pot­ra­fią się z sobą zżyć, będąc tak różny­mi tworzyć całość... "






"Uspokój się" powtarzałam sobie w duchu, jednak świadomość, że moi idole są tutaj i za chwilę wejdą i poznam ich wszystkich sprawiała, że nie panowałam nad swoimi emocjami. Lilka była trochę bardziej ogarnięta, ale zawsze tak było, ona cicha, spokojna i opanowana, a ja jestem jej kompletnym przeciwieństwem. Mimo różnych charakterów świetnie się dogadujemy, można powiedzieć, że idealnie się dopełniamy. Nasza agroturytyka znajduje się niedaleko Rzeszowa, nie zdziwicie się jeśli napiszę, że najbardziej kibicujemy Resovii? No i jest jeszcza nasza ukochana Skra. Gdy tak rozmyślałam o mojej przyjaźni z Lilką do budynku weszli siatkarze w składzie: Kurek, Winiarski, Kubiak, Ignaczak, Nowakowski, Jarosz, Bartman, Kłos, Wrona i Żygadło. Kiedy do mnie podeszli nie wiedziałam co powiedzieć.

-Witamy yyy w naszej agroturystyce yyy, reszte powie Wam moja przyjaciółka Lilka! - powiedziałam i szybko oddałam głos Lili. 

Gdyby można było zabić wzrokiem to pewnie już leżałabym martwa. Moja wspólniczka zmroziła mnie swoich morderczym spojrzeniem i poszła do siatkarzy. "Ona na pewno poradzi sobie lepiej ode mnie" pomyślałam i wyszłam do kuchni.

-Przepraszam za Majkę, jest trochę nie ogarnięta - powiedziała moja przyjaciółka a siatkarze zaśmiali się.
-Nasza fanka? - zapytał Kubiak
-Zgadza się, obie nimi jesteśmy. - odpowiedziała Lilka
-Chcielibyśmy wynająć u Was pokoje na dwa lub trzy tygodnie, czy jest taka możliwość? - zapytał Łukasz
-Tak oczywiście, mamy wolne pokoje dwu oraz trzy osobowe, zastanówcie się chwilę jakie potrzebujecie, a ja pójdę po Majkę - wyjaśniła Lila i wyszła
-Majka cholera jasna, ogarnij się! Co z Tobą? A kto zawsze mówił, że nigdy nie zbłaźni się przed siatkarzami i jak ich spotka to zachowa się zupełnie normalnie? - zapytała mnie
-Masz rację, już idę - powiedziałam i wyszłam za nią do recepcji

Gdy tam weszłyśmy zobaczyłyśmy zabawną sytuację, w której siatkarze kłócili się o to kto z kim będzie w pokoju. Jeden z nich zaproponował grę w kamień-papier-nożyce, ale za chwilę uznali że to bez sensu i znowu zaczęła się kłótnia, wyglądało to komicznie, z trudem udało nam się nie wybuchnąć śmiechem. Po 15 minutach doszli do porozumienia i poprosili dwa pokoje dwuosobowe i dwa trzyosobowe. Podałyśmy im klucze i zaprowadziłyśmy do pokoi, tłumacząc po drodze jakie atrakcje na nich tutaj czekają oraz że za 30 minut mają zejść na kolację. Kiedy kończyłyśmy przygotowywać kolację, usłyszałyśmy krzyk. Szybko pobiegłyśmy na górę. 

-Aaaaaaa! Kurek! Kurek! Weź to zabij! No nie gap się tak na mnie tylko zrób coś z tym!
- krzyczał Zibi, który stał na jednej z szafek.
-Sam sobie to zabij, ja nawet nie wiem co to jest i boję się tego dotykać! - dyskutował z nim nasz przyjmujący

Po chwili w ich pokoju pojawili się wszyscy siatkarze. Widząc chłopaków nie mogli pochamować śmiechu, po chwili dołączyłyśmy do nich z Lilką.


-Hahahahhahahaha! Chłopaki tacy jesteście odważni, a koników polnych się boicie?
- śmiał się z nich Winiar
-Czekajcie! Nie ruszajcie się! Lecę po kamerę! To będzie hit w "Igłą szyte" - krzyknął Ignaczak i wybiegł z pokoju

Do chłopaków podszedł Jarosz i złapał te przerażające dla naszych dwóch siatkarzy stworzenia. Bartman i Kurek mogli bezpiecznie zejść z szafek.


-Hahahha. Bartman, ale miałeś minę
- śmiał się z przyjaciela Kurek
-Ty nie lepszą - odgryzł się ZB9
-Dobra chłopaki, obaj byliście odważni forever, a teraz zapraszamy na kolację - powiedziałam i wyszłam z pokoju

Wychodząc zderzyłam się z Ignaczakiem, który przyniósł kamerę

-Chyba już nie będzie potrzebna
- uśmiechnęłam się i ruszyłam do kuchni






Kochani oddaje w Wasze ręce 2 rozdział, mam nadzieję, że spełni on Wasze oczekiwania. Czekam na komenatrze od Was ;* Całuję Was mocno. A wszystkim dziewczynom życzę wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń z okazji naszego święta! ;*

piątek, 7 marca 2014

Bohaterowie...


 Majka, 23 lata, absolwentka turystyki. Intersuje się siatkówką, jej ulubieńcem jest Bartek Kurek, przyjaźni się z Lilką. Obie prowadzą gospodarstwo agrotutystyczne


 Bartek Kurek, 25 lat, siatkarz, reprezentant Polski


Lilka, 23 lata, absolwentka turystyki, interesuje się siatkówką, przyjaźni się z Majką, obie prowadzą gospodarstwo agroturystyczne


Michał Winiarski, siatkarz, reprezentant Polski

Reprezentancja Polski

Rozdział 1. Wyjątkowi goście..


26 czerwca

-Majka wstawaj! Już 8! Zaraz musimy otworzyć gospodartwo! No rusz te swoje piękne cztery litery! -krzyczała nad moim uchem Lilka
-10 minut, błagam Cię! -prosiłam
-Nie nie nie, wstawaj! Raz, dwa, trzy! Za 5 minut widzę Cię na śniadaniu! -Lila nie ustępowała
-Dobra, dobra. Już wstaję! A co na śniadanie? - zapytałam
-Naleśniki z nutellą! - krzyknęła moja przyjaciółka schodząc na dół
-Lila, Liluniu! Kocham Cię! - krzyknęłam

Wstałam, szybko się ubrałam i zeszłam na dół, przy stole siedziała już Lilka. Bardzo się cieszę, że mam taką przyjaciółkę jak ona, Jest zawsze pełna optymizmu, mogę na nią liczyć w każdej sytuacji. 

-Ile mamy wolnych pokoi? - zapytałam
-Dzisiaj większość osób wyjeżdża, więc dość sporo.-odpowiedziała Lilka
-Mam nadzieję, że pojawi się ktoś nowy, w końcu początek lata, ruch powinien wkrótce się zacząć. - ciagnęłam rozmowę
-Na pewno tak będzie, goście do nas wracają, polecają nas swoim znajomym, za kilka dni będą tu tłumy. - powiedziała pełna nadzei Lila

Wyglądem bardzo się różniłyśmy.  Lilka jest wysoka (175cm u dziewczyn to dość sporo), często ma z tego powodu kompleksy i płacze mi w rękaw, że nie może założyć szpilek, bo wygląda jak żyrafa. Ma wiele atutów, jej włosy są śliczne, długie, czarne, kręcone. Zawsze o takich marzyłam. Jednak los chciał inaczej. Ja jestem blondynką, a moje włosy są proste. Wzrostem nie wyróżniam się wśród innych dziewczyn (165 to dla mnie wzrost idealny). Mogę nosić najwyższe obcasy i czuję się w nich znakomicie! Dzień mijał nam pracowicie, wielu gości dzisiaj wyjechało, więc trzeba było przygotować pokoje na przyjazd nowych gości. Około godziny 18 przy naszym gospodartstwie pojawiły się dwa, czarne, nowe i piękne samochody, wysiadło z nich 10 wysokich mężczyzn. Po chwili zorientowałam się kim są nasi nowi goście.

-Lilka, rusz dupę i chodź mnie uszczypnij, bo nie wierzę! - krzyknęłam do Lili, która była w kuchni
-Co jest? - zapytała
-Spójrz.. - wskazałam palcem na nasz podjazd
-Czy to są..? ;o - zdziwiła się moja przyjaciółka
-Tak, to są siatkarze, tylko co oni tutaj robią? - powiedziałam równie zaskoczona, co Lilka..






Mamy pierwszy rozdział !! Jak Wam się podoba? Ja nie jestem do końca zadowolona, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba! Następny rodział dodam jutro lub w niedzielę. Trzymajcie się ;*

Prolog



Nazywam się Majka, razem z moją przyjaciółką Lilą prowadzę gospodarstwo agroturystyczne. Znamy się z liceum, obie poszłyśmy na te same studia-turystykę. Tak jakoś się stało, że dzieki pomocy rodziców zajęłyśmy się agroturystyką. Bardzo nam się to spodobało i jesteśmy szczęśliwe z przebiegu naszego życia. Obie jesteśmy singielkami i nie zbyt rozpaczamy z tego powodu. Pasuje nam to, co jest teraz. Interesujemy się siatkówką, kibicujemu Resovii. Siatkówka to coś, co zawsze nas łączyło. Byłyśmy na wielu meczach reprezentacji. Moim ulubieńcem jest Bartosz Kurek, Lilka niby mówi, że nie wszystkich lubi tak samo, jednak ja wiem, że ukradkiem wzdycha do Winiara! 














Dzień Dobry kochani! ;* To mój debiut, mam nadzieję, że Wam się spodoba! :)