poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 5. "Tak blisko, tak blisko jak ja"

"And I hope that you'll remember me"



Dni mijały szybko i bardzo sympatycznie. Od przyjazdu chłopaków minął już tydzień. Bardzo się z nimi zżyłyśmy. To świetni ludzie i mają rewelacyjne poczucie humoru. Ostatnio pomagali nam w przygotowywaniu obiadu. Było przy tym mnóstwo śmiechu, chłopaki zaczęli "bitwę na mąkę". Kuchnia była cała biała, ale wszystko potem ładnie posprzątali, więc nie byłam na nich zła, wręcz przeciwnie. Podczas tej walki poczułam się znowu jak małe dziecko. Przypomniało mi się dzieciństwo, w ktorym razem z bratem urządzaliśmy takie wojny, a potem mama na nas krzyczała. Z moim bratem dogaduje się dobrze, rzadko się widujemy, ale często się kontaktujemy. Zawsze mogę na niego liczyć. Jestem szczęśliwa, że go mam. Przyszedł czwartek, byłam w trakcie upragnionego snu, kiedy poczułam na sobie coś zimnego.

-Wstawaaaaaaaaajcie! Zobaczcie jaki piękny dzień, jaka cudowna pogoda! - krzyczał Piter, trzymając w ręku wiadro, już bez wody, gdyż ta wylądowała przed chwilą na mnie i mojej przyjaciółce. Obok niego stali wszyscy inni siatkarze.
-Spieprzać mi stąd!! Nie chcecie mnie widzieć w złym humorze, więc dajcie człowiekowi spać! Śniadanie jest dopiero za godzinę! - krzyczałam na nich
-Czyj to był pomysł? - zapytała oburzona Lilka
-Pita - odpowiedział Winiar
-Piter! Nie jesz dzisiaj śnidania! - krzyknęłam
-Ale Majka, Majuniu, Majeczko, no.. Nie bądź taka! - bronił się Pit
-Nie Majeczkuj mi tutaj, wypad z pokoju! Za godzinę widzimy się na śniadaniu. - powiedziałam i zakryłam się kołdrą
-Czyli jednak jem? - zapytał z nadzieją Pit
-Jak chłopaki rzucą Ci jakieś resztki - odpowiedziałam
-No wiesz.. Ranisz - otarł teatralnie łzę Piotrek i wyszedł z chłopakami z pokoju
-Jak dzieci, normalnie jak dzieci - powiedziałam do Lilki i postanowiłam jednak wstać z łóżka i pójść przygotować śniadanie.

 Powiedziałam tylko Lilce żeby jeszcze pospała, a sama poszłam do łazienki. Po wyjściu udałam się do kuchni, w której zobaczyłam chłopaków przygotowywujących śniadanie.

-Chłopaki co wy robicie? - zapytałam zaskoczona
-No jak to co? Śniadanie. Chcieliśmy Was przeprosić za tę pobudkę. - odpowiedział Piotrek 
-Oj nie trzeba było, ja też trochę przesadziłam, nie powinnam tak reagować - powiedziałam i podeszłam do nich żeby zobaczyć co robią
-Czyli rozejm? - zapytał Kubiak
-Zdecydowanie tak - odpowiedziałam
-Ufff, co za ulga - ucieszył się Ignaczak
-No, tylko uważajcie, następnym razem nie będę taka uległa. Było tak blisko, że Piter miał już chodzić głodny - zaśmiałam się
-Tak blisko, tak blisko jak ja. Nie był Ciebie nikt tak blisko i nie poddał Twoim zmysłom, jak ja. - podchwycili moje słowa siatkarze i zaczęli śpiewać. Dołączyłam do nich i tak w miłej atmosferze dokończyliśmy robienie śniadania.





Mam dla Was kolejny rozdział! :) Miłego czytania! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz