czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 9. Spacer

"Więc chodź tu do mnie
I nie boj się,ty wiesz
Jak bardzo kocham te chwile
Tak bardzo,bardzo kocham je."




*Lilka*
Napisał do mnie Michał, zaproponował spotkanie. Jestem ciekawa w jakim celu, ale cieszę się, że będę mogła go trochę bliżej poznać. Wydaje się fajnym facetem.  

*Michał W.*
Zgodziła się! Zgodziła! Jestem taki szczęśliwy, że będę mógł spędzić z nią trochę czasu sam na sam. Chciałbym ją bliżej poznać, wydaje się taka wyjątkowa. Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny. Piękna, uśmiechnięta, pełna energii i chęci do życia. Już się nie mogę doczekać tego spaceru.

Po kolacji postanowiliśmy zagrać z chłopakami w twista, śmiechu było co nie miara, ciagle ktoś się przewracał, Krzysiek jako prowadzący ciągle rzucał jakieś śmieszne komenatarze, po którcy wszyscy zaczynali się śmiać i zabawa musiała się zacząć od początku. Uwielbiam tych wielkoludów! Są tacy kochani. Zawsze poprawiają mi humor.

-Majka, mamy do ciebie takie pytanie - zaczął Ignaczak
-Słucham Cię Krzysiu - uśmiechnęłam się
-Byłaby możliwość przedłużenia naszego pobytu tutaj? - zapytał
-Jasne, nie ma problemu, a do kiedy chcecie zostać? - ucieszyłam się, że zostaną z nami dłużej
-Na razie do końca lipca, a potem zobaczymy - odpowiedział
-To super! - uściskałam go
-Grupowy przytulas! - krzyknął Ignazak i po chwili wszyscy do nas dołączyli
-Ej ej bo mnie zgnieciecie! - próbowałam wydostać się z uścisku, jednak nie było to łatwe.

Nagle moja twarz zblizyła się do twarzy Kurka. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Boże jakie on ma oczy! Kiedy nasze twarzy dzieliły milimetry szybko oprzytomniałam i wyszłam z pokoju. 

W tym samym czasie przed ośrodkiem

-Cześć Michał - przywitała się Lilka
-Cześć Liluś - odpowiedział
-Lubię jak tak na mnie mówisz - uśmiechnęła się
-Będę musiał robić to częściej - odpowiedział jej tym samym
-To dokąd idziemy? - zapytała
-Nad rzekę? - zaproponował
-Mi pasuje - zgodziła się
-Powiesz mi coś więcej o sobie? - zapytał
-A co dokładnie chcesz wiedzieć? - posłała mu uśmiech
-Wszystko - zaśmiał się
-No więc.. - zaczęła
-Nie zaczyna się zdania od no więc - upomniał ją po czym oboje się zaśmiali
-Michale Antoni Winiarski.. - znowu zaczęła
-Zaraz, zaraz. Skąd ty znasz moje imię z bierzmowania? - zdziwił się
-Mam swoje sposoby - zaśmiała się
-Dasz mi już skończyć? - zapytałam
-Oczywiście, mów - uśmiechnął się
-Tak więc urodziłam się i wychowałam w Rzeszowie, tam skończyłam liceum biologiczno-chemiczne i poszłam na studia-turystykę. Mam dwóch starszych braci. Tomka i Piotrka. Agroturystyką zajęłyśmy się rok temu. Rodzice nam pomogli i kupili ten ośrodek, a my go prowadzimy. Nawet nieźle nam idzie - uśmiechnęła się
-To fajnie, mimo młodego wieku macie coś swojego - odpowiedział

Rozmawiali tak przez dwie godziny a potem wrócili do ośrodka, rozumieli się jak nikt inny. Oboje postanowili, że muszą to jeszcze kiedyś powtórzyć. Pożegnali się i każdy poszedł do swojego pokoju









Wróciłam :3 Oooo tak, dokładnie tej przerwy mi było trzeba <3 Teraz wracam z nowym rozdziałem, jednak kolejne pojawiać się co 3-4 dni. Pozdrawiam ;*

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 8. Co czujesz?

"I rak zaczęła się historia, w której serca dwa"


*Lilka*
Jeejku te dni z siatkarzami są świetne, spełniły się moje marzenia, a nawet mam o wiele więcej. Nigdy bym nie pomyślała, że to lato będzie takie piękne. Codziennie budzę się z nową energią do życia. Każdy dzień jest wspaniały, dzięki siatkarzom uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Majka też przy nich odżyła. Mam nadzieję, że to o czym rozmawiałyśmy wtedy w nocy, wprowadzi w życie. Widzę jak Kurek na nią patrzy, Winiarski ostatnio mi powiedział, że Bartek zaczął się dziwnie zachowywać. Może to dzięki niej? Jednego jestem pewna, Majka zasługuje na takiego faceta. Wiele w życiu przeszła, śmierć siostry. Uporała się z tym, ale mimo to wszystko to często do niej wraca z podwojoną siłą. Jej siostra zginęła w wypadku samochodowym. Była w ciąży, zginęła na miejscu. To było 3 lata temu. Minęło sporo czasu, jednak Majka wciąż pamięta. Wczoraj po tej imprezie, po moim tańcu z Michałem, zaczęłam w nim dostrzegać kogoś więcej niż tylko znajomego, ale ja nie mogę się w to mieszać. Ja i on? Hahahahahaha. Jesteśmy z dwóch różnych światów, zresztą o czym ja mówię? Jest dobrze tak jak jest.

*Michał W.*
Lilka w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Myślałem, że po tym tańcu coś się zmieni. To nie był zwyczajny taniec, nie z mojej strony. Jednak ona traktuje mnie tylko jak znajomego. Daje jej sygnały, że ja nie traktuje jej tylko jak koleżanki, ale ona zdaje się tego w ogóle nie zauważać. Traktuje mnie tak jak każdego innego siatkarza. Nawet Bartek rozmawia częściej z Majką. Właśnie, chyba Bartek czuje coś do Majki, tylko boi się przyznać, ale ja znam go długo i widzę, że coś jest na rzeczy. Majka to świetna dziewczyna, pasowaliby do siebie, a on może w końcu znalazł tą wymarzoną dziewczynę, która nie będzie z nim tylko dla jego pieniędzy. Wróciliśmy do ośrodka, gdzie przygotowaliśmy obiad. Postanowiłem napisać do Lilki.

"Cześć Lilka, tu Michał W. Miałabyś ochotę na wieczorny spacer ze mną?" 
Po chwili dostałem odpowiedź:"Jasne, o której?"

Szybko jej odpisałem i umówiłem się z nią o 20 przed ośrodkiem

Informacja

Witajcie Kochani ;*
Za chwilę wstawię kolejny rozdział, a tego posta pisze właśnie w sprawie nowych rozdziałów. Na jakiś czas muszę zniknąć. Nie potrafię powiedzieć na jak długo. Tę decyzję podjęłam dzisiaj. Mam ostatnio, a właściwie to nie tylko ostatnio tylko od dłuzszego czasu pewne problemy, które teraz wracają z podwójną, a nawet potrójną siłą. Muszę się z nimi uporać, mam już jakiś pomysł, zaczęłam go nawet realizować. Podjęłam dzisiaj w nocy kilka decyzji, jedną z nich było zawieszenie tego bloga, mam nadzieje że bedzie to krótki czas. 2-3 tygodnie? Bardzo Was proszę o zrozumienie, obiecuje że wrócę! :3
Czekajcie na mnie! ;3
Pozdrawiam ;*

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 7. Życie jest małą ściemniarą



Wstałam po 10, chcąc przygotować chłopakom jakieś śniadanie. Niby mówili mi, że mam się nie zrywać rano i nie robić sobie kłopotu ze śniadaniem, ale jednak ja tutaj pracuje i muszę dbać o to żeby to śniadanie dostali. Przy dźwiękach piosenki, której ostatno ciagle słuchałam i lubiłam ją śpiewać. Nawet nie zauważyłam kiedy do kuchni wszedł Kurek. 

-Cześć - powiedziałam
-Kurcze, Kurek przestarszyłeś mnie, czemu się czaisz? - upuściłam nóż
-Nie czaje się, tylko tak pięknie śpiewasz, że nie słyszałaś jak wchodzę - tłumaczył się
-Tak w ogóle to cześć - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego

Odwzajemnił uśmiech i poszedł do łazienki trochę się ogarnąć.

-Życie jest małą ściemniarą - śpiewałam
-Francą, wróblicą cwaniarą - dołączył do mnie Bartek, który znowu mnie przestraszył
-Plącze nam nogi i mówi idź, wkręceni w zgubną nić - skończyliśmy razem

Kurek postanowił mi pomóc przygotować śniadanie. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy i śpiewaliśmy, były takie hity jak: ImpossibleWinnyŚlad. Po zrobieniu śniadania Bartek poszedł obudzić chłopaków, a ja poszłam się ubrać (śniadanie robiłam w piżamie). Ubrałam się w spodenkikoszulkę, założyłam buty, obudziłam Lilkę i wyszłam do chłopaków. Wszyscy czekali na mnie w kuchni, okazało się, że każdy wziął już swoją porcję. Cieszyło mnie to, że czują się tutaj jak u siebie. Sprawiają mi tym wiele radości. Po śniadaniu zaproponowałam im spacer

*Bartek*
Kiedy patrzę na nią, moje serce zaczyna szybciej bić. Czy to możliwe, że znając ją od tygodnia mogłem się w niej zakochać? Nie, Kurek, nawet tak nie myśl. Znasz ją tak krótko. Ale co mam zrobić jeśli ona tak na mnie działa? Codziennie rano wstaje z myślą, że już za chwilę ja zobaczę, że już za chwilę uśmiechnie się do nas. Od tygodnia czuję się tak inaczej, tak lepiej. Może to jej zasługa? Uwielbiam jej oczy, są takie piękne. Patrząc w nie, można zapomnieć o reszcie świata. Ten nasz taniec na tej imprezie, długo go nie zapomnę. Tak słodko się zawstydziła kiedy powiedziałem jej, że ma piękne oczy. Chłopaki chyba się domyślają, że coś jest nie tak. Zadają coraz więcej pytań, szczególnie Piotrek, ale nie mogę im nic powiedzieć. Nie mogę i nie chcę. Zaraz zaczęłyby się głupie komentarze, których tak strasznie nie lubię. Ignaczak coś dzisiaj mówił, żebyśmy zostali tutaj dłużej, mi to bardzo pasuje. Reszcie też, dziewczyny jeszcze o tym nie wiedzą, ale mam nadzieję, że się ucieszą. Chyba nas polubiły.

-Cześć Bartuś - z rozmyślań wyrwała mnie Majka
-Cześć - odpowiedziałem i posłałem jej uśmiech. Odwzajemniła go

Porozmawialiśmy chwile i podeszła do nas reszta. Po dwóch godzinach wróciliśmy do ośrodka





Witajcie Kochani ;* Przepraszam za nieobecność, ale szkoła :/ Ale już jest nowy rozdział ;*

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 6. Impreza


"Czy Ty czujesz to samo

Świat wiruje wokół nas
Czy Ty czujesz to samo
Szczęścia blask"



Czwartkowy dzień spędziłyśmy z Lilką na sprzątaniu pokoi po gościach, którzy wyjechali. W ośrodku zostali już tylko siatkarze, oni się z tego bardzo cieszyli, bo będą mogli robić co chcą, nie patrząc na innych. Szczerze? Nam też to odpowiadało. Będziemy mogły spędzać z nimi większość czasu, o co męczą nas już od kilku dni. Chyba nas polubili. Od jakiegoś czasu obserwuję Winiara, dziwnie patrzy na Lilkę, często zwraca na siebie jej uwagę, ale ona stara się tego nie zauważać. Właściwie to jej się nie dziwię. W piątek w południe chłopaki przyszli do nas z pewną propozycją.

-Dziewczyyyny, mamy sprawę - zaczął Ignaczak
-No mów Krzysiu, o co chodzi?
-Bo my wpadliśmy na taki pomysł.. - jąkał się Jarosz
-Chłopaki, do rzeczy, jaki pomysł? - próbowałam wyciagnąć od nich jaki jest cel ich wizyty
-IMPREZA!!!!!! - wbiegł do pokoju Winiar
-Jaka impreza? Gdzie? Tutaj? - zapytała Lilka
-No tak, właśnie o to chcieliśmy zapytać. Jest taka możliwość żeby zrobić małą imprezę na stołówce? - zaproponował Kubiak
-Trzeba było tak od razu, a nie jakieś podchody robicie. Jasne, że możecie. Sami wszystko przygotujecie, czy mamy Wam pomóc? - zapytałam
-Sami, sami. Damy radę. Dziękujemy - odpowiedział Krzysiek i posłał nam uśmiech

Postanowiłam zabrać Lilkę na spacer, dawno nie miałyśmy okazji tak po prostu pogadać. Zapytałam chłopaków czy nie mają nic przeciwko żebyśmy wyszły, odpowiedzieli że nie ma problemu. Zabrałam ją nad tutejszą rzekę. Zawsze lubiłyśmy tu przychodzić. To była taka nasza odskocznia od codzienności. 

-Ten tydzień z nimi był świetny, nie myślałam, że tak się z nimi zżyjemy. To świetni ludzie, pełni poczucia humoru, może i lubią się wygłupiać i czasami mnie irytują to i tak ich uwielbiam - zaczęła rozmowę Lilka
-Tak, to prawda. Tylko czasami zastanawiam się czy powinnyśmy spędzać z nimi tyle czasu. Teoretycznie my tutaj pracujemy a oni są na urlopie. - powiedziałam
-Oj przestań, nam też należy się trochę rozrywki, a im nie przeszkadza to, że my tu pracujemy. Korzystajmy, póki możemy. - odpowiedziała Lilka
-Pewnie masz rację, co myślisz o Winiarskim? - zapytałam ją
-On jest świetny, taki pełen optymizmu, energii. - zaczęła Lilka jednka nie dokończyła, gdyż została wepchnięta do wody, jak się okazało przez Michała W.

 Po chwili ja również wylądowałam w wodzie. Zmroziłam Kurka wzrokiem, ale potem się zaśmiałam. Chłopaki dołączyli do nas i już po chwili wszyscy kąpaliśmy się w rzece. Mimo moich obaw nie chce oganiczać kontaktu z nimi.

-To jak chłopaki? Wszystko na imprezę przygotowane? - zapytała Lilka
-Oczywiście - odpowiedział zadowolony Łukasz
-Szybko się uwinęliście, tylko nie zachowujcie się zbyt głośno, bo nasi sąsiedzi nie są zbyt.. Tolerancyjni - zaśmiałam się
-Jak to zachowujcie? Chciałaś powiedzieć zachowujmy! Jesteście zaproszone! Bez Was nie będzie imprezy! No nie dajcie się prosić! - powiedział Wrona
-Prooooooooooooosimy - kiedy 10-cioro par oczu patrzy na Was błagalnym wzrokiem nie wypada odwówić. Popatrzyłam na Lilkę, która kiwnęła twierdząco głową.
-Zgoda! - powiedziałyśmy obie równocześnie
-To super! - ucieszył się Kłos
-Wracamy do ośrodka? - zaproponował Jarosz
-Jasne, musimy się przygotować, już 18 - powiedziałam i wszyscy ruszyliśmy w kierunku ośrodka.

Droga minęła nam w miłej atmosferze i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Chłopaki jak na gentelmenów przystało przepuścili nas w wejściu i pozwolili pójść się przygotować na imprezę. Lilka założyła sukienkę i szpilki, a ja taką sukienkę i takie buty. Zrobiłyśmy lekkie makijaże, ja zrobiłam sobie delikatne loki, a Lilka postanowiła wyprostować swoje długie włosy. Chłopaki kazali nam zrobić się na bóstwo, chcą więc mają. Zadowolne z efektów wyszłyśmy o 20 do chłopaków na stołówkę skad było już słychać muzykę. Z głośników popłynęła muzyka  i wszyscy ruszyli na parkiet. Byłam w swoim żywiole więc szalałam na parkiecie, tak samo jak Lilka. Do tańca poprosił mnie Kurek i wtedy nasz DJ puścił piosenka, którą nas bardzo zaskoczył. Jednak Kurek wiedział co robić, przyciagnął mnie do siebie i zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki. Poczułam zapach jego perfum, były piękne. Od zawsze miałam słabość do męskich perfum, Lilka miała to samo. A właśnie gdzie jest Lila? Odszukałam ją wzrokiem i zobaczyłam ją tańczącą z Winiarem. Wokół nich chłopaki stworzyli kółko. W moich oczach pojawiły się łzy. Oni tworzą taką drugą rodzinę. Poszliby za soba w ogień. Zazdroszczę im tego.

-O czym myślisz? - z zamyślenia wyrwał mnie mój partner
-Spójrz na chłopaków - wskazałam siatkarzy
-Taaak, oni tak zawsze - odpowiedział
-Widać, że bardzo się lubicie - mój wzrok znowu skierował się na nich
-To prawda. Wiesz, masz piękne oczy - zawstydził mnie Kurek i odwróciłam wzrok
-Dziękuję - odpowiedziałam

Piosenka się skończyła i z głośników znowu popłynęła szybka muzyka. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, imprezę zakończyliśmy imprezę przed 4. Wszyscy padnięci położyli się spać.




Łapcie kolejny rozdział ;*
Miłego czytania! Buziaki :*

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 5. "Tak blisko, tak blisko jak ja"

"And I hope that you'll remember me"



Dni mijały szybko i bardzo sympatycznie. Od przyjazdu chłopaków minął już tydzień. Bardzo się z nimi zżyłyśmy. To świetni ludzie i mają rewelacyjne poczucie humoru. Ostatnio pomagali nam w przygotowywaniu obiadu. Było przy tym mnóstwo śmiechu, chłopaki zaczęli "bitwę na mąkę". Kuchnia była cała biała, ale wszystko potem ładnie posprzątali, więc nie byłam na nich zła, wręcz przeciwnie. Podczas tej walki poczułam się znowu jak małe dziecko. Przypomniało mi się dzieciństwo, w ktorym razem z bratem urządzaliśmy takie wojny, a potem mama na nas krzyczała. Z moim bratem dogaduje się dobrze, rzadko się widujemy, ale często się kontaktujemy. Zawsze mogę na niego liczyć. Jestem szczęśliwa, że go mam. Przyszedł czwartek, byłam w trakcie upragnionego snu, kiedy poczułam na sobie coś zimnego.

-Wstawaaaaaaaaajcie! Zobaczcie jaki piękny dzień, jaka cudowna pogoda! - krzyczał Piter, trzymając w ręku wiadro, już bez wody, gdyż ta wylądowała przed chwilą na mnie i mojej przyjaciółce. Obok niego stali wszyscy inni siatkarze.
-Spieprzać mi stąd!! Nie chcecie mnie widzieć w złym humorze, więc dajcie człowiekowi spać! Śniadanie jest dopiero za godzinę! - krzyczałam na nich
-Czyj to był pomysł? - zapytała oburzona Lilka
-Pita - odpowiedział Winiar
-Piter! Nie jesz dzisiaj śnidania! - krzyknęłam
-Ale Majka, Majuniu, Majeczko, no.. Nie bądź taka! - bronił się Pit
-Nie Majeczkuj mi tutaj, wypad z pokoju! Za godzinę widzimy się na śniadaniu. - powiedziałam i zakryłam się kołdrą
-Czyli jednak jem? - zapytał z nadzieją Pit
-Jak chłopaki rzucą Ci jakieś resztki - odpowiedziałam
-No wiesz.. Ranisz - otarł teatralnie łzę Piotrek i wyszedł z chłopakami z pokoju
-Jak dzieci, normalnie jak dzieci - powiedziałam do Lilki i postanowiłam jednak wstać z łóżka i pójść przygotować śniadanie.

 Powiedziałam tylko Lilce żeby jeszcze pospała, a sama poszłam do łazienki. Po wyjściu udałam się do kuchni, w której zobaczyłam chłopaków przygotowywujących śniadanie.

-Chłopaki co wy robicie? - zapytałam zaskoczona
-No jak to co? Śniadanie. Chcieliśmy Was przeprosić za tę pobudkę. - odpowiedział Piotrek 
-Oj nie trzeba było, ja też trochę przesadziłam, nie powinnam tak reagować - powiedziałam i podeszłam do nich żeby zobaczyć co robią
-Czyli rozejm? - zapytał Kubiak
-Zdecydowanie tak - odpowiedziałam
-Ufff, co za ulga - ucieszył się Ignaczak
-No, tylko uważajcie, następnym razem nie będę taka uległa. Było tak blisko, że Piter miał już chodzić głodny - zaśmiałam się
-Tak blisko, tak blisko jak ja. Nie był Ciebie nikt tak blisko i nie poddał Twoim zmysłom, jak ja. - podchwycili moje słowa siatkarze i zaczęli śpiewać. Dołączyłam do nich i tak w miłej atmosferze dokończyliśmy robienie śniadania.





Mam dla Was kolejny rozdział! :) Miłego czytania! ;*

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 4. Zakłopotanie


"Tyle miejsc odkrytych gdzie, inni nie dotarli wciąż,

     Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?!"





*Bartek*
Moje życie już od dawna nie jest takie jakie chciałbym żeby było. Pogubiłem się i nie potrafię odnaleźć właściwej drogi. Oprócz siatkówki w moim życiu nic innego nie ma sensu. Tylko treningi, non stop treningi. Chciałbym to zmienić, tylko nie wiem jak. Nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak kiedyś, nawet granie w siatkówkę nie jest takie jak wcześniej. Wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Chciałbym się zakochać, zakochać z wzajemnością, ale się tego boję. Obawiam się, że dziewczyny patrzą na mnie tylko jak na siatkarza, na chłopaka który wiele osiagnął, który ma mnóstwo kasy, znajomości. Nie wiem, czy kiedyś spotkam dziewczynę, która pokocha mnie za to jakim człowiekiem jestem.


*Majka*
Niby mam wszystko, a mam wrażenie, że nie mam nic. Każdy dzień jest taki sam. Straciłam motywację do jakiegokolwiek działania. Nie pokazuję tego przy Lilce, ale coraz częściej łapie dołki. Czuję się beznadziejnie. Niby mam o co walczyć, mam wspaniałą przyjaciółkę, gospodarstwo, cudownych rodziców, kochanego brata. Chyba potrzebuje porządnego ochrzanu od Lilki, żebym wzięła się w garść.

-Lil, śpisz? - zapytałam
-Nie, nie śpię, tak sobie leże i myśle - odpowiedziała
-A o czym tak myślisz? - zapytałam zaciekawiona
-O życiu kochana, o życiu - zaśmiała się
-To tak jak ja - odpowiedziałam, a po moim policzku popłynęły pojedyncze łzy, które Lilka od razu zauważyła. Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.
-Ej mała, co jest? - zapytała z troską
-Lilka, jaki sens ma moje życie? Żyje z dnia na dzień, w moim życiu nic się nie dzieje. Mam tylko to gospodarstwo, nic więcej. Coraz częściej myślę o tym, żeby w życiu coś zmienić, ale na myśleniu się kończy. Nie potrafie zawalczyć o siebie, o lepszą przyszłość - powiedziałam, po czym wtuliłam się w moją przyjaciółkę
-No co ty gadasz? Masz dopiero 23 lata, całe życie przed Tobą! Masz mnie, wspaniałą rodzinę, to gospodarstwo to nasze dziecko! Z niczego zrobiłyśmy coś! Kto w naszym wieku osiągnął tak wiele? Zawalcz o siebie! Nie możesz się zamartwiać! Wyznacz sobie jasne i konkretne cele i dąż do nich! Zacznij myśleć pozytywnie, wiem że to trudne, ale bez tego nie ruszysz z miejsca, nie możesz się poddawać! Nie jesteś jedyną osobą, która się pogubiła w życiu, ale pokaż wszystkim, że może być dobrze! Będzie dobrze! Obie damy radę! - powiedziała
-Dziękuję za to, że jesteś! - uściskałam przyjaciółkę

Tak strasznie się cieszę, że ją mam. Zawsze wie co powiedzieć i jak poprawić mi humor, ale ma rację. Muszę w końcu coś zrobić w swoim życiu. Zacznę od tego, że codziennie rano będę biegać. Może to nic, ale nigdy nie mogłam się na to zdecydować. Jestem zbyt leniwa, może gdy to zrobię, w końcu w jakimś stopniu będę z siebie dumna. Z taką myślą udałam się do krainy Morfeusza.



Tak jak obiecałam mam dla Was czwarty rozdział! Miłego czytania! ;*

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 3. "Ziemia do Kurka"

"Weź mnie tam gdzie czeka wielki blask
Weź mnie tam gdzie palmy głaszcze wiatr"



Po kolacji chłopaki postanowili zwiedzić okolicę, dałam im na wszelki wypadek swój numer. Kiedy wyszli zaczęłyśmy sprzątać z Lilką kuchnię, a sprzątania było dużo, bo chłopaki urządzili sobie pod koniec bitwę na jedzenie. Stołówka wyglądała strasznie, wszędzie leżały resztki jedzenia, byłam na nich wściekła, ale nie mogłam dać tego po sobie poznać. Wreszcie znalazłam chwilę żeby pogadać z moją przyjaciółką.

-Co o nich myślisz? - zapytałam
-O siatkarzach? - upewniła się

Kiwnęłam twierdząco głową, a ona zamyśliła się przez chwilę, po czym powiedziała:

-Wiesz.. To moi idole i spotkanie ich, możliwość poznania i spędznia z nimi czasu to mega sprawa. Jednak wiem, że musimy się zachowywać normalnie i w żadnym wypadku nie możemy im zdradzić, do którego wzdychamy - zaśmiała się Lilka
 -Do kogo wzdychacie? - do kuchni wszedł właśnie Igła

 Zdezorientowane przez chwilę stałyśmy, nie wiedząc co powiedzieć.

-Do Brada Pitta - palnęłam

Lika strzeliła facepalma, a Ignaczak popatrzył na mnie z miną WTF?

-Phi, co on ma czego ja nie mam? - zapytał oburzony Ignaczak
-Och Krzysiu.. Wszystko! - zaśmiałam się, a Ignaczak obrażony, wyszedł z kuchni
-Brad Pitt? Serio? Nie mogłaś nic lepszego wymyślić? Właściwie to czemu on? Przecież obie go nie lubimy- zapytała Lilka
-Wiesz dobrze, że jak się denerwuje to nie wiem co mówię. Jakoś tak mi przyszedł na myśl. Och no daj już spokój, chyba to kupił. - odpowiedziałam
-Z pewnością - kpiła ze mnie
-Powinnyśmy chyba zorganizować im jutro jakąś atrakcję - zapytałam
-Myślałam o tym, może basen? Wystarczyłoby go trochę wyczyścić i można niego korzystać, przez noc włałybyśmy wodę - zapropnowała
-Dobry pomysł - przybiłyśmy piatki i wyszłyśmy z kuchni, kierując się do basenu.

Nie dane było nam jednak tam dojść gdyż po drodzę zostałyśmy obrzucane balonikami z wodą. Chłopakom to się chyba nudzi. Spojrzałam na nich gniewnie, a oni wszyscy schowali się za Ignaczakiem.

-Który to wymyślił? - krzyknęłam
-No bo my ten, no.. Ignaczak! -  powiedział zadowolony z siebie Kurek
-Krzysztofie Ignaczaku chcesz nam coś powiedzieć? - zapytałam go mrożąc wzrokiem
-Yyyyy, gdzie są wiadra i mopy?- powiedział przestraszony

Chłopaki popatrzyli na niego jak na wariata, a ja się zaśmiałam i pokazałam im gdzie są wiadra i mopy. Skoro narozrabiali to niech teraz to sprzątają, ja nie mam zamiaru. Na ich szczęście nie protestowali i wzieli się do roboty, a my z Lilką mogłyśmy już spokojnie pójść do basenu, ktory znajdował się przy naszym pensjonacie. 

W tym samym czasie w pokoju Ignaczaka i Winiara:

-Halo Bartek! Ziemia do Kurka! Stary co z Tobą? Jesteś jakiś nieobecny! - zapytał naszego przyjmującego Nowakowski
-Co? Mówiłeś coś? Sory zamyśliłem się. - odpowiedział
-A o czym ty tak myślisz? - zapytał Piotrek
-Kurek myśli? Awesome! - śmiał się Igła
-Uuuu Ignaczak szpanuje swoim "engliszem" - kpił z niego Łukasz
-Dajcie spokój, zmęczony jestem, idę do siebie - odpowiedział Kurek i wyszedł z pokoju
-A temu co? Od rana dziwnie się zachowuje. Zakochał się chłopak czy co? - dopytywał Piotrek chłopaków
-Nas nie pytaj, ale może sam nam powie, ale to już nie dzisiaj, chyba czas spać - powiedział Ignaczak, a wszyscy opuścili ich pokój







Witajcie! ;* Z okazji wczorajszego Dnia Kobiet mam dla Was dzisiaj niespodziankę!  Wstawiam dzisiaj dwa rozdziały! :) Cieszycie się?
Pozdrawiam

Rozdział 2. Odważni forever :D

"Niesa­mowi­te, jak dwie is­to­ty pot­ra­fią się z sobą zżyć, będąc tak różny­mi tworzyć całość... "






"Uspokój się" powtarzałam sobie w duchu, jednak świadomość, że moi idole są tutaj i za chwilę wejdą i poznam ich wszystkich sprawiała, że nie panowałam nad swoimi emocjami. Lilka była trochę bardziej ogarnięta, ale zawsze tak było, ona cicha, spokojna i opanowana, a ja jestem jej kompletnym przeciwieństwem. Mimo różnych charakterów świetnie się dogadujemy, można powiedzieć, że idealnie się dopełniamy. Nasza agroturytyka znajduje się niedaleko Rzeszowa, nie zdziwicie się jeśli napiszę, że najbardziej kibicujemy Resovii? No i jest jeszcza nasza ukochana Skra. Gdy tak rozmyślałam o mojej przyjaźni z Lilką do budynku weszli siatkarze w składzie: Kurek, Winiarski, Kubiak, Ignaczak, Nowakowski, Jarosz, Bartman, Kłos, Wrona i Żygadło. Kiedy do mnie podeszli nie wiedziałam co powiedzieć.

-Witamy yyy w naszej agroturystyce yyy, reszte powie Wam moja przyjaciółka Lilka! - powiedziałam i szybko oddałam głos Lili. 

Gdyby można było zabić wzrokiem to pewnie już leżałabym martwa. Moja wspólniczka zmroziła mnie swoich morderczym spojrzeniem i poszła do siatkarzy. "Ona na pewno poradzi sobie lepiej ode mnie" pomyślałam i wyszłam do kuchni.

-Przepraszam za Majkę, jest trochę nie ogarnięta - powiedziała moja przyjaciółka a siatkarze zaśmiali się.
-Nasza fanka? - zapytał Kubiak
-Zgadza się, obie nimi jesteśmy. - odpowiedziała Lilka
-Chcielibyśmy wynająć u Was pokoje na dwa lub trzy tygodnie, czy jest taka możliwość? - zapytał Łukasz
-Tak oczywiście, mamy wolne pokoje dwu oraz trzy osobowe, zastanówcie się chwilę jakie potrzebujecie, a ja pójdę po Majkę - wyjaśniła Lila i wyszła
-Majka cholera jasna, ogarnij się! Co z Tobą? A kto zawsze mówił, że nigdy nie zbłaźni się przed siatkarzami i jak ich spotka to zachowa się zupełnie normalnie? - zapytała mnie
-Masz rację, już idę - powiedziałam i wyszłam za nią do recepcji

Gdy tam weszłyśmy zobaczyłyśmy zabawną sytuację, w której siatkarze kłócili się o to kto z kim będzie w pokoju. Jeden z nich zaproponował grę w kamień-papier-nożyce, ale za chwilę uznali że to bez sensu i znowu zaczęła się kłótnia, wyglądało to komicznie, z trudem udało nam się nie wybuchnąć śmiechem. Po 15 minutach doszli do porozumienia i poprosili dwa pokoje dwuosobowe i dwa trzyosobowe. Podałyśmy im klucze i zaprowadziłyśmy do pokoi, tłumacząc po drodze jakie atrakcje na nich tutaj czekają oraz że za 30 minut mają zejść na kolację. Kiedy kończyłyśmy przygotowywać kolację, usłyszałyśmy krzyk. Szybko pobiegłyśmy na górę. 

-Aaaaaaa! Kurek! Kurek! Weź to zabij! No nie gap się tak na mnie tylko zrób coś z tym!
- krzyczał Zibi, który stał na jednej z szafek.
-Sam sobie to zabij, ja nawet nie wiem co to jest i boję się tego dotykać! - dyskutował z nim nasz przyjmujący

Po chwili w ich pokoju pojawili się wszyscy siatkarze. Widząc chłopaków nie mogli pochamować śmiechu, po chwili dołączyłyśmy do nich z Lilką.


-Hahahahhahahaha! Chłopaki tacy jesteście odważni, a koników polnych się boicie?
- śmiał się z nich Winiar
-Czekajcie! Nie ruszajcie się! Lecę po kamerę! To będzie hit w "Igłą szyte" - krzyknął Ignaczak i wybiegł z pokoju

Do chłopaków podszedł Jarosz i złapał te przerażające dla naszych dwóch siatkarzy stworzenia. Bartman i Kurek mogli bezpiecznie zejść z szafek.


-Hahahha. Bartman, ale miałeś minę
- śmiał się z przyjaciela Kurek
-Ty nie lepszą - odgryzł się ZB9
-Dobra chłopaki, obaj byliście odważni forever, a teraz zapraszamy na kolację - powiedziałam i wyszłam z pokoju

Wychodząc zderzyłam się z Ignaczakiem, który przyniósł kamerę

-Chyba już nie będzie potrzebna
- uśmiechnęłam się i ruszyłam do kuchni






Kochani oddaje w Wasze ręce 2 rozdział, mam nadzieję, że spełni on Wasze oczekiwania. Czekam na komenatrze od Was ;* Całuję Was mocno. A wszystkim dziewczynom życzę wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń z okazji naszego święta! ;*

piątek, 7 marca 2014

Bohaterowie...


 Majka, 23 lata, absolwentka turystyki. Intersuje się siatkówką, jej ulubieńcem jest Bartek Kurek, przyjaźni się z Lilką. Obie prowadzą gospodarstwo agrotutystyczne


 Bartek Kurek, 25 lat, siatkarz, reprezentant Polski


Lilka, 23 lata, absolwentka turystyki, interesuje się siatkówką, przyjaźni się z Majką, obie prowadzą gospodarstwo agroturystyczne


Michał Winiarski, siatkarz, reprezentant Polski

Reprezentancja Polski

Rozdział 1. Wyjątkowi goście..


26 czerwca

-Majka wstawaj! Już 8! Zaraz musimy otworzyć gospodartwo! No rusz te swoje piękne cztery litery! -krzyczała nad moim uchem Lilka
-10 minut, błagam Cię! -prosiłam
-Nie nie nie, wstawaj! Raz, dwa, trzy! Za 5 minut widzę Cię na śniadaniu! -Lila nie ustępowała
-Dobra, dobra. Już wstaję! A co na śniadanie? - zapytałam
-Naleśniki z nutellą! - krzyknęła moja przyjaciółka schodząc na dół
-Lila, Liluniu! Kocham Cię! - krzyknęłam

Wstałam, szybko się ubrałam i zeszłam na dół, przy stole siedziała już Lilka. Bardzo się cieszę, że mam taką przyjaciółkę jak ona, Jest zawsze pełna optymizmu, mogę na nią liczyć w każdej sytuacji. 

-Ile mamy wolnych pokoi? - zapytałam
-Dzisiaj większość osób wyjeżdża, więc dość sporo.-odpowiedziała Lilka
-Mam nadzieję, że pojawi się ktoś nowy, w końcu początek lata, ruch powinien wkrótce się zacząć. - ciagnęłam rozmowę
-Na pewno tak będzie, goście do nas wracają, polecają nas swoim znajomym, za kilka dni będą tu tłumy. - powiedziała pełna nadzei Lila

Wyglądem bardzo się różniłyśmy.  Lilka jest wysoka (175cm u dziewczyn to dość sporo), często ma z tego powodu kompleksy i płacze mi w rękaw, że nie może założyć szpilek, bo wygląda jak żyrafa. Ma wiele atutów, jej włosy są śliczne, długie, czarne, kręcone. Zawsze o takich marzyłam. Jednak los chciał inaczej. Ja jestem blondynką, a moje włosy są proste. Wzrostem nie wyróżniam się wśród innych dziewczyn (165 to dla mnie wzrost idealny). Mogę nosić najwyższe obcasy i czuję się w nich znakomicie! Dzień mijał nam pracowicie, wielu gości dzisiaj wyjechało, więc trzeba było przygotować pokoje na przyjazd nowych gości. Około godziny 18 przy naszym gospodartstwie pojawiły się dwa, czarne, nowe i piękne samochody, wysiadło z nich 10 wysokich mężczyzn. Po chwili zorientowałam się kim są nasi nowi goście.

-Lilka, rusz dupę i chodź mnie uszczypnij, bo nie wierzę! - krzyknęłam do Lili, która była w kuchni
-Co jest? - zapytała
-Spójrz.. - wskazałam palcem na nasz podjazd
-Czy to są..? ;o - zdziwiła się moja przyjaciółka
-Tak, to są siatkarze, tylko co oni tutaj robią? - powiedziałam równie zaskoczona, co Lilka..






Mamy pierwszy rozdział !! Jak Wam się podoba? Ja nie jestem do końca zadowolona, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba! Następny rodział dodam jutro lub w niedzielę. Trzymajcie się ;*

Prolog



Nazywam się Majka, razem z moją przyjaciółką Lilą prowadzę gospodarstwo agroturystyczne. Znamy się z liceum, obie poszłyśmy na te same studia-turystykę. Tak jakoś się stało, że dzieki pomocy rodziców zajęłyśmy się agroturystyką. Bardzo nam się to spodobało i jesteśmy szczęśliwe z przebiegu naszego życia. Obie jesteśmy singielkami i nie zbyt rozpaczamy z tego powodu. Pasuje nam to, co jest teraz. Interesujemy się siatkówką, kibicujemu Resovii. Siatkówka to coś, co zawsze nas łączyło. Byłyśmy na wielu meczach reprezentacji. Moim ulubieńcem jest Bartosz Kurek, Lilka niby mówi, że nie wszystkich lubi tak samo, jednak ja wiem, że ukradkiem wzdycha do Winiara! 














Dzień Dobry kochani! ;* To mój debiut, mam nadzieję, że Wam się spodoba! :)